Spider-Man Online Forum. Komiksy. Figurki: Nowy serial animowany o Spider-Manie - Spider-Man Online Forum. Komiksy. Figurki

Skocz do zawartości

  • 5 stron +
  • « Pierwsza
  • 3
  • 4
  • 5
  • You cannot start a new topic
  • You cannot reply to this topic

Nowy serial animowany o Spider-Manie Nasze projekty

#81 Użytkownik nie jest zalogowany   m2reily 

  • The Chosen one
  • PipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 634
  • Rejestracja: Wed, 18 Feb 09
  • Gender:Male
  • Location:Warszawa

Napisano 14 March 2010 - 14:01

Ja mam taki pomysł na serial. "Spider Man and The New Avengers", po śmierci Steve'a Rogersa i rozłamie super herosów Spidey musi zebrać do kupy niedobitki mścicieli i innych drużyn Marverla, żeby poprowadzić ich przeciw rosnącej potędze Normana Osbrona. Aby tego dokonać Parker będzie musiał dorosnąć do roli przywódcy, jednocześnie będąc podłamany śmiercią ciotki May i mimowolną rozłąką ze swoją żoną. Do tego dojdzie rosnące przywiązanie Petera do koleżanki z drużyny i konflikt ideologiczny z Tonym Starkiem, który zdaje się wracać do kieliszka. Co więcej, wśród bohaterów jest zdrajca i będzie to najmniej spodziewana osoba. Ot, taki zamysł serialu, może niedługo dorzucę jakieś notki dotyczące epizodów.
http://legendynowejwarszawy.blogspot.com/
Zapraszam do lektury mojego komiksu internetowego.
0

#82 Użytkownik nie jest zalogowany   Gadziu1115 

  • Polski Spider-Man
  • PipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 829
  • Rejestracja: Thu, 27 Mar 08
  • Gender:Male
  • Interests:* animacja<br />* dubbing<br />* manga<br />* anime<br />* zjawiska paranormalne

Napisano 14 March 2010 - 22:18

No muszę powiedzieć, że ogólnie bardzo ciekawe pomysły. Nie myślał ktoś z Was żeby swój projekt zekranizować? ^^
0

#83 Użytkownik nie jest zalogowany   m2reily 

  • The Chosen one
  • PipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 634
  • Rejestracja: Wed, 18 Feb 09
  • Gender:Male
  • Location:Warszawa

Napisano 15 March 2010 - 18:31

Jak znajdę sponsorów i Marvel udostępni mi prawa autorskie, to czemu nie :(
http://legendynowejwarszawy.blogspot.com/
Zapraszam do lektury mojego komiksu internetowego.
0

#84 Użytkownik nie jest zalogowany   Chrobrzyc 

  • Częsty bywalec
  • PipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 50
  • Rejestracja: Fri, 03 Apr 09
  • Gender:Male
  • Location:Warszawa

Napisano 15 March 2010 - 18:47

Voorhees, kiedy przeczytałem twój post, myślałem że popłaczę się że szczęścia. Dostawałem takie recenzję http://forum.marvelcomics.pl/viewtopic.php...0&start=100 że sądziłem że mój fanfik jest wart tyle co krowie odchody. A komuś się podoba!
Teraz nie będę mam dużo wolnego czasu, więc nie obiecuję że szybko kontynuję, alę dzięki tobie zdobyłem coś niezbędnego: motywację. Natomiast mogę ci obiecać że chętnie ocenię twoje przyszłe dzieło.
0

#85 Użytkownik nie jest zalogowany   spider-arek 

  • Nowicjusz
  • Pip
  • Grupa: Members
  • Postów 6
  • Rejestracja: Thu, 10 Jun 10
  • Gender:Male

Napisano 10 June 2010 - 20:18

Ja swój serial o spidey'ym napisa?em w wieku 8 lat (teraz mam 12).Sk?ada sie z 4 serii ka?da po 15 odcinków.Oto odcinki:

Sezon 1

1.Wielka moc
2.Na ringu
3.Wielka odpowiedzialno??
4.Atak S?pa
5.Terapia szokowa
6..Bomber
7.Elektro.cz.1
8.Elektro.cz.2
9.Hopgoblin
10.Zwiadowca
11.Zielony Goblin
12.Kontratak
13.Terror na przedmie?ciu.cz.1
14.Terror na przedmie?ciu.cz.2
15.Fina?owe starcie

Sezon 2

16.Paj?k w czerni.cz.1
17.Paj?k w czerni.cz.2
18.Czarna Kotka
19.Gad
20.Efekty uboczne
21.Piaskiem w oczy
22.Piach
23.Furia
24.Zemsta Goblina
25.Amnezja
26.Powrót
27.Konec czarnego paj?ka
28.Czarna zemsta.cz.1
29.Czarna zemsta.cz.2
30.Czarna zemsta.cz.3

Sezon 3

31.Wakacje
32.Misterio
33.Nal?adowca.cz.1
34.Na?ladowca.cz.2
35.Hopgoblin 2
36.Demogoblin
37.Powrót Misterio
38.Z?owieszcza szóstka
39.Venom powraca.cz.1
40.Venom powraca.cz.2
41.Nowy Goblin kontratakuje
42.Gadzi proplem
43.Wróg publiczny.cz.1
44.Wróg publiczny.cz.2
45.Wróg publiczny.cz.3

Sezon 4

46.Carnage.cz.1
47.Carnage.cz.2
48.Zakon morderczych paj?ków
49.Blood-Spider
50.Skorpion
51.Spider-Murder
52.Nosoro?ec
53.Elektro powraca
54.Spider-Carnage.cz.1
55.Spider-Carnage.cz.2
56.Spider-Goblin
57.Prowler
58.Powrór zza grobu.cz.1
59.Powrór zza grobu.cz.2
60.Powrór zza grobu.cz.3

To wszystkie.W poniedzia?ki,?rody i pi?tki b?de dodawa? scenariusze do nich.siema.
0

#86 Użytkownik nie jest zalogowany   spider-arek 

  • Nowicjusz
  • Pip
  • Grupa: Members
  • Postów 6
  • Rejestracja: Thu, 10 Jun 10
  • Gender:Male

Napisano 14 June 2010 - 14:44

Odc.1Wielka moc.

Dom rodziny Parker.7.00 rano

-Peter wstawaj bo spuznisz sie do szkoey.
-jeszcze chwilke
-ubieraj sie i zchoc na dól meody czlowieku.w koncu macie dzisiaj szkolna wycieczke.
-no tak zapomniaeem
Po kilku chwilach cheopak schodzi na dól.Czeka na niego wujek ben i ciocia may.
-Peter za 10 minut masz autobus.szybko jedz sniadanie i wychoc
-dobrze wujku
Po 5 minutach chlopiec wychodzi gdzie czeka na szkolny bus.Nagle zza rogu wychodzi Flash Tompson.
-siema kujonie,po co ty tam wogóle jedziesz.pewnie zakueeN wszystko zeby siN wymedrzae
Peter ignoruje go by nie dac mu satyswakcji,ale osieek przyciska go do sciany i mówi
-gluchy jestes jak któs pyta to siN odpowiada kujonie
-nie chce mi sie dzisiaj z toba mówic glupku
-jak mnie nazwalez za to oberwiesz
Nastepnie uderza go mocno w brzuch i w twarz
-mówies cos
-ni..nie
-i dobrze.
Przyjeedza pojazd i obaj cheopcy weszli do srodka.Peter siada kolo harrego osborna.
-czesc chlopie o co tym razem poszlo
-o gowno i wlasnie oto chodzi napada mnie bez powodu a czym bardziej próbuje go zignorowaN lub mu odszcdzekaN dostaje jeszcze mocniej
-nie martw sie to tylko glupi [email protected]# który chce udowodniN ee jest mocny.
-na szczescie musze robic zdjecia do szkolnej gazetki i nie bede musial z nim gadac
-jak znam zycie to i tak cie zaczepi

Po godzinie autobus byl juz na miejscu.wyszedli z niego wszyscy i weszli do budynku Oscorp industries.
-ja pie#!$%#(^ harry twoj ojciec naprawde musi miec duzo kasy zaby zrobic to wszystko
-no mamy na koncie 15.000.000.000 $
-ile!N
-15.000.000.000 $ a dochody sa coraz wieksze ale firma zaczyna podupadac
-to poco twoj ojciec organizuje ta wycieczke
-lubi sie oglaszac
-aha
Na pokazie przedstawiali genetycznie zmodyfikowane pajaki
- polaczylismy dna 75 pajakow i uzyskalismy 15 super pajakow
-ale tu jest tylko 14
-jeden na pewno jest na badaniach
Nagle po sieci spuszcza sie maly pajaczek i gryzie petera
-aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
- patrzcie parker wyje z bolu po ukasil go pajaczek haha
-panie parker nic panu nie jest
-peter wszystko w porzadku
-tak tylko musze isc do domu
-zawioze cie
-dziekuje panie osborn ale naprawde nie potrzeba
Peter wychodzi z budynku i opiera sie o sciane
-aaa co sie ze mna dzieje jest mi niedobrze
prubuje oderwac reke od sciany ale sie mu nie udaje
-no [email protected]$#! az taki slaby na pewno nie jestem zebym reki od sciany oderwac nie mogl
nagle odrywa reke i zauwaza zena rekach robia mu siN jakby mikroskopiczne odnoza pajaka
-ale jaja
zaczyna siN wspinac po scianie
-to jest [email protected]#$^%@
23:45
Peter przychodzi do domu i zauwaza spiaca ciocie maj i wujka bena
-pewnie zamartwiali sie na smierc
wychodzi na gore i kladzie sie spac rozmyslajac o tym co go dzisiaj spotkalo.

7:00 rano

Dzwoni budzik budzec petera
ziewa
-aa to juz rano
wychodzi z lozka i przeglada sie w lustrze
-nie pamietam zebym ostatnio byl na silowni
idzie do okna gdzie widzi swoja sasiadke mary jane wotson
-aaah jest piekna
do pokoju wchodzi wujek
-peter wstawaj
-czesc wujku przepraszam ze wczoraj tak pozno wrocilem
-nic sie nie stalo mlodziez sie musi wyszalec no idz do szkoly
dobrze wujku

7:45 szkola

Przechadzajec siN po szkolnym korytarzu spotyka swojego kumpla harrego
-czesc pete jak sie czujesz
-jak mlody bog
-czyli dobrze
-tak
Nagle zza rogu wychodzi flash tomphson i zaczepia chlopaka
-Parker pora na lansko
-zostaw go!
-nie mieszaj siN w to osborn
-zalatwie to harry
osilek rzuca sie na peta ale on go uderza prosto w twarz
[email protected]#%@ zaplacisz za to parker
znowu siN na niego rzuca i tym razem tomphson dostaje w brzuch
na miejsce pojedynku zbieraja sie wszyscy
Parker kopie lezacego chlopaka a nastepnie lamie mu noge
-aaaaaaaa boli boli
-i kto jest teraz slabeuszem tomphson
-aaaaaaaaa przepraszam prosze litosci
-uczniu parker !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!do dyrektora
-oo

U dyrektora
-peter co sie z toba dzieje
-nic po prostu zaczynam dominowac mam juz dosc bycia kujonem ktory kazdemu daje sobie wlac
-twoje zachowanie jest naganne zlamales mu noge!!
-czyli co wyrzucicie mnie ze szkolyN
-nie ale jesli to sie powturzy to bedziemy zmuszeni

Na korytarzu wszyscy usuwali sie peterowi z drogi a niektore dziewczyny zaczely go podrywac
-masz dzisiaj wolny wieczór peter
-wybacz mi liz juz nie daje korepetycjy
-ale mi chodzilo o randke
-mam dzisiaj cos do roboty
-a aha to szkoda
chlopak odchodzi i zaczepia go sally avril
-peter masz wolny ......
-nie
tym razem spotyka betty brant
-peter masz wolny .....
-nie
idzie dalej
spotyka harrego
-pete
-czy wy sie uwzielyscie
-pete to ja harry
-aa sory wszystkie dziewczyny w szkole chca sie ze mna umowic
-no wiesz flash dostal od ciebie po gebie a wierz ze to najwiekszy kolos w szkole to teraz masz szacunek i dziewczyny
-nie do konca tego chcialem. chcialem tylko zeby zemsty na flashu
-no i ja masz.juz ci nie podskoczy
- ja mysle
0

#87 Użytkownik nie jest zalogowany   blackcat 

  • Kocia włamywaczka
  • PipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 788
  • Rejestracja: Sun, 11 Sep 05
  • Location:Szczecin
  • Interests:black cat:bizuteria,itp.<br />AHAAAAA moje:D to komiksy (spiderman,catwoman),gry na kompa itp. :P

Napisano 11 August 2010 - 19:42

SMOTFA zostało póki co zawieszone.

[Spider-Man : Back In Black]

Odcinek 1: Ciemność

Wystepują: Symbiote Spiderman, Venom , Peter Parker, Black Cat , Nauczyciel, Mary jane, Ciocia May, Kolega z ławki

Pada deszcz, zbliżenie ukazuje mordę Venoma i twarz spidey'a.Chwilę mierzą się wzrokiem.

"- Kim jestem, to proste, ten koleś co stoi przede mną to Venom to przez niego tutaj jestem, pewnie zastanawiacie się dlaczego jestem czarny, otóż to własnie jest jego wina."

Wskazuje palcem na Venoma. W tym momencie venom zaczyna krzyczeć, perspektywa ukazuje wogormny budynek i wpsinajacyh się po nim 10 tys. malutkich symbiotów.

- Widzę, ze przyprowadziłes całą rodzinkę...
- Dołącz do nas Parker, pomysl tylko razem mozemy osiagnąć wszystko ...
Venom oblizuje się.
- Nie dizęki zostane przy swojej rodzinie.
- Jak sobie chcesz Parker, zajmiemy sie Mj...
- Zostawcie ją w spokoju!
Spidey biegnie w stronę venoma, lecz zostaje otoczony przez armię małych symbiotów.
Spidey odbija sie od jednego , w powietrzu przyciąga drugiego swoja nicią i zogromnym impetem wali nim o ziemię raniac spora ilość symbiotów. Spidey Ląduje i zaczyna " wsysać" pozostałe 9 990 symbiotów, po czym pojawia się na jego masce otwór gebowy oraz zęby, łapie się za głowe i krzyczy a po chwili staje sie...drugim Venomem.
Po chwili kopie go Black Cat.
- Spider!?
*Flash/Błysk*
- Parker, Parker?
- Panie Parker prosze nie spac na moich wykładach!
- Juz Już, cięzko spałem ostatnio, przepraszam to sie wiecej nie powtórzy...
Parker ziewa.
- Nastepnym razem prosze się wysypiać! Na dzisiaj koniec.

"- Nazywam się Peter Parker ostatnio śnią mi sie dziwne rzeczy przez które nie moge spać... Jakas dziwna morda się na mnie wydziera i wypowiada moje imie.. Przez to wszystko jestem niewyspany na wykładach... Ale gdy widze moją dziewczynę, zapominam o wszystkim."
- Cześć skarbie.
Peter całuje Mj.
- Znowu kolejna noc z rzędu czyż nie?
- Oj daj spokój nie mozemy porozmawiać o czymś innym...
- Wiesz ze dzisiaj otwieraja te nowe laboratorium, będą rzadkie okazy pająków, jestem taka podekscytowana.
- Taa.
*Głos Dyrektora*
- Drodzy uczniowie udajcie sie przed szkole, zajecia sa odwołane z powodu wizyty w laboratorium, obecność obowiązkowa.
- Lepsze to niz zajecia.
- Dobra chodźmy bo zaraz ochrona nas bedzie wyganiać.
Wszyscy zebrali sie przed szkołą. Po chwili wyruszyli do laboratorium.
- Ten okaz, który tu panstwo widzicie to Acanthoscurria acuminata, należy do ptaszników niezwykle cenny okaz, przejdźmy dalej.
Po chwili naukowcy sie zbierają, Peter podchodiz bliżej i nasłuchuje.
- Jeden z pająków zaginał, ten który został genetycznie zmodyfikowany. Każcie uczniom opuścić teren laboratorium!
Po chwili przychodzi ochroniarz i opowiada cała sytuację, w tym czasie owy pająk wskakuje do torby Petera.
- Mam nadzieję, ze znajda go.
- Ja też...
Nastała noc Peter kłądzie się spać. Znowu sni mu się to smao co zwykle. Poci się. Gdy otwiera oczy i ubiera okulary dostrzega zmiany, nie musi juz nosić okularów, stał sie umięśniony. Ogląda swoją rękę i widzi ślad po ugryzieniu, ogromny bąbel. Nagle dostrzega wizję jak pająk go gryzie. Zbytnio się tym nie przejął.
- Ciociu Wujku wychodzę.
- Zapomniałeś okularów i śniadania. Dzisiajesza młodzież.
- Cholera, autobus mi włąsnie uciekł
Peter dotyka ściany i odnosi wrażenie iż moze sie po niej wspinać.
Gdy poznał już tajniki i wspiał się na budynek rozejrzal sie dookoła.
- Jak ja sie mam tam dostać...
Wyciagnał dłoń przed siebie i wystrzelona została pajeczyna, zaczął swingować.
- Wohoooooo!!!!
Po 10 minutach był w szkole. Spóźnił sie.
- Ma pan coś na swoje usprawiedliwienie panie Parker?
- Prepraszam panie profesorze, autobus mi uciekł, musiałem isc pieszo.
- Siadaj!
- Ty wiesz ze nie znaleźli tego pająka, ąz strach sie bać.
Szepnał jeden z kolegów
- Taaa to dopiero by było jakby cię tkai ugryzł.
Wykłady się kończą.
- Gdzie amsz okulary.
- Wiesz tak sie zapędziłem że zapomniałm je załozyć.
-Ćwiczyłeś?
-Trochę...
- Nie moge powiedziec Mj o tym... nie wiadomo jakby to odebrała...
Peter trzyma MJ za rekę

Koniec 1 odcinka.
0

#88 Użytkownik nie jest zalogowany   realmadrytfan 

  • Nowicjusz
  • Pip
  • Grupa: Banned
  • Postów 4
  • Rejestracja: Mon, 16 Aug 10

Napisano 16 August 2010 - 13:39

dziendobry! oto moj pomysl:akcja dzieje sie odrazu po tasie kumacie?
oto opis pierwszych 2 odcinków:
1.Wielki powrót
Nieznany czlowiek przynosi do celi Klesdusa(tego co mial Carnegea)symbiota Carneagea i znika,Carnegea chcac zeby nikt nie poznal ze uciekl kontaktuje sie z kameleonem,kamleon zmienia sie w Klesdusa i zostaje za niego w celu,Carnage po pierwszej walce pokonuje Spider-Mana ale przy drugiej walce przegrywa bo Spidey laczy sily z Venomem i Black Cat,Spider-man po dlugiej walce wywale Kameleona z celi Klesdusa i oddaje go w rece policji,Klesdus teraz siedzi w kiciu
2.Chce miec Mary-Jane!
Kingpin odnajduje Hydro-Mana i mowi mu ze razem porwia MJ I SM,Kingpin porywa MJ a Hydro-Man po dlugiej walce przegrywa ze Spider-manem,Spidey po walce z Fiskiem ratuje swa ukochana i ucieka,Kingpin jest wsciely na Hydro-mena i wtraca go do swojej celi
I JAK podoba sie WAM? :)
0

#89 Użytkownik nie jest zalogowany   Gadziu1115 

  • Polski Spider-Man
  • PipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 829
  • Rejestracja: Thu, 27 Mar 08
  • Gender:Male
  • Interests:* animacja<br />* dubbing<br />* manga<br />* anime<br />* zjawiska paranormalne

Napisano 16 August 2010 - 21:15

Szczerze? Mi to nie podoba się wcale... Dlaczego? hmmm...
Po pierwsze: Kasady został wessany do innego wymiaru, więc jakim cudem znalazł się w kiciu w NY skoro akcja dzieje się zaraz po TAS'ie?
Po drugie: Spidey wraz z Madame Web przenosi się do innego wymiaru w poszukiwaniu MJ, więc skąd nagle jest w NY?
Po trzecie: To samo Venom, przecież on także jest w innym wymiarze...
Po czwarte: Skąd tu u licha wzięła się MJ?!
Po piąte: Hydroman przecież zginął...
Po szóste: Kingpin nie wie, że Peter to Spider-Man, więc po co porywa MJ?

I dalej za bardzo mi się nie chce pisać... Bardzo słabo...
0

#90 Użytkownik nie jest zalogowany   Chrobrzyc 

  • Częsty bywalec
  • PipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 50
  • Rejestracja: Fri, 03 Apr 09
  • Gender:Male
  • Location:Warszawa

Napisano 16 August 2010 - 22:09

REALMADRYTFAN, Zgadam się z przedmówcą.
BLACKCAT Nie ma co oceniać, to tylko orgin z lekkimi przekrztałceniami. Niby jest Venom na początku, ale to nic nie wnosi.
SPIDER-AREK Drobna rada. Zanim kontynuujesz fanfik popracuj nad stylem literackim. Ty nawet nie dajesz kropek (z wyjątkami) i przecinków.

I na koniec zrobiłem obraz Perfektusa w Hero Machine ( http://www.ugo.com/games/superhero-generat...machine-classic ).
Starczy wcisnąć guzik load i wkleić to:

Super-HeroBlasterMale*Perfektus*Skin:1,0,20,0,0,0,100,0,20,0,0,0,100;Eyebrows:1,75,0,0
,0,0,100,75,0,0,0,0,100;Eyes:1,75,0,0,0,0,100,75,0,0,0,0,100;
Nose:1,75,0,0,0,0,100,75,0,0,0,0,100;Mouth:1,75,0,0,0,0,100,75,0,0,0,0,100;Beard
:1,75,0,0,0,0,100,75,0,0,0,0,100;Hair:1,75,0,0,0,0,100,75,0,0,0,0,100;
Mask:22,0,50,0,0,0,100,0,20,0,0,0,100;Helmet:22,0,0,0,0,75,100,0,0,0,0,75,100;Un
dershirt:14,0,50,0,0,0,100,0,100,0,0,0,100;Overshirt:1,75,0,0,0,0,100,0,100,0,0,
0
,100;
Gloves:6,0,50,0,0,0,100,0,0,0,0,75,100;Insignia:1,75,0,0,0,0,100,75,0,0,0,0,100;
Belt:9,0,0,0,0,75,100,0,100,0,0,0,100;Leggings:9,0,50,0,0,0,100,0,50,0,0,0,100;
Overleggings:1,75,0,0,0,0,100,75,0,0,0,0,100;Pants:1,75,0,0,0,0,100,75,0,0,0,0,1
00;Footwear:3,0,20,0,0,0,100,0,20,0,0,0,100;Coat:11,0,0,0,0,75,100,0,100,0,0,0,1
0
0;
Weapon-rt:1,75,0,0,0,0,100,75,0,0,0,0,100;Weapon-lft:1,75,0,0,0,0,100,75,0,0,0,0,100;Back:4,0,100,0,0,0,100,75,0,0,0,0,100;#

Z góry ostrzegam że to nie jest najoryginalniejszy design pod słońcem (Trochę przypomina Darkstar'a z Ben 10 Obca Potęga).
0

#91 Użytkownik nie jest zalogowany   Chrobrzyc 

  • Częsty bywalec
  • PipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 50
  • Rejestracja: Fri, 03 Apr 09
  • Gender:Male
  • Location:Warszawa

Napisano 13 September 2010 - 20:43

Po dłuuugiej przerwie postanowiłem wrócić!
Planowałem wrzucić fanfik 1 września, ale nie udało mi się. Na swoje usprawiedliwienie mam to że jest naprawdę długi (i chyba lepszy od poprzedników). W końcu postanowiłem wrzucić jego połowę, bo i tak jest dłuższy od pozostałych. Bez dalszego zwlekania, oto mój najnowszy odcinek.

ŚWIATŁA, KAMERA, AKCJA

Gdzieś w odległej galaktyce, pałac królewski.
-Dziś nadchodzi nowa era!-mówił Ewolucjonista do swoich hybryd- Era pokoju i harmonii. Era bestii!
Pół-ludzie zaczęli wiwatować.
-Po latach pracy, nasi naukowcy stworzyli broń ostateczną.- Ewolucjonista wskazał na wielkie urządzenie za sobą- To urządzenie pozwoli zniszczyć raz na zawsze największa plagę wszechświata. Dziś wreszcie pozbędziemy się ludzi!
Tłum zwierzoludzi ponownie zaczął wiwatować.
-Sir Ram, czyń honory!
Pół-baran, pół-człowiek podszedł do panelu sterowniczego, jednak zanim wcisnął jakikolwiek guzik, przed maszyną pojawiło się
oślepiające światło. Zanim zniknęło ktoś powalił wszystkich strażników.
-Kto śmiał to zrobić?- krzyknął Ewolucjonista- Kto psuje najważniejszy dzień w moim życiu?
-Jest tylko jeden człowiek, który ośmieliłby się to zrobić. Spójrzcie!- powiedział Lord Tiger, wskazując postać na jednym z balkonów- To Mysterio!
-Straszliwa Czwórko, brać go!- krzyknął Ewolucjonista
Lord Tiger, Sir Ram, Ursila i Lady Vermin pobiegli w stronę przeciwnika.
-Głupcy! -powiedział Mysterio zeskakując- Nikt nie ma większej mocy niż Mysterio!
Mysterio wytworzył wielką chmurę gazu, w którą wpadła grupa zwierzoludzi.
-Czy nie rozumiecie że zwierzoludzie nie są lepsi od ludzi? Nie jesteście naszymi panami, nie jesteście nawet panami siebie. Wy tez jesteście jego niewolnikami, tylko że nie musi używać do tego siły.
-Zamilcz! -krzyknął Sir Ram- Jak śmiesz obrażać naszego ojca. Wyłaź bym mógł z tobą skończyć!
-Jak sobie życzysz.
Przed barano-człowiekiem pojawił się Mysterio. Pół-człowiek zaszarżował na bohatera, ale Mysterio on powalił przeciwnika porcją gazu usypiającego.
-Najbardziej irytujący z głowy, pozostało trzech.
W tym momencie Ursila powaliła go potężnym ciosem od tyłu. Pół-niedźwiedzica przygniotła Mysterio nogą do ziemi.
-Czas by ktoś stłukł ci tą głupią bańkę!
Zanim ponowiła uderzenie Mysterio strzelił w nią z nadgarstkowej broni dźwiękowej. Ogłuszona hybryda padłą na ziemię.
-Nie lubię gdy ktoś obraża moją bańkę.
-Na twoim miejscu bym się przyzwyczaiła- powiedział żeński głos z tyłu.
To była Lady Vermin. Mysterio wystrzelił w jej stronę kulki pełne klejącej substancji, ale ona zręcznie je wyminęła. Mysterio stworzył kilka hologramów.
-Twoje iluzję cię nie uchronią. W końcu cię znajdę!
Niespodziewanie szczurzyca przebiła kolejny hologram i padła nieprzytomna. Hologram znikł, ukazując skrzynkę elektryczną.
-Jak na razie działają.
-A jak poradzą sobie ze mną?- powiedział Lord Tiger, wyskakując z dymu z uniesionym mieczem.
-Tiger, Tiger, Tiger- powiedział Mysterio, uskakując- Pokonałem wszystkich twoich ludzi. Łudzisz się że masz ze mną jakieś szansę?
-Możesz pokonać nawet całą armię żołnierzy, ja się nie poddam. Jestem silniejszy od nich, mogę cię pokonać.
-Więc chcesz pokonać Mistrza Iluzji.- Mysterio wyciągał z powietrza energetyczną pałkę- Musisz być niespełna rozumu.
-Jeszcze się przekonamy!- Lord Tiger chciał zaatakować, ale stwierdził że ma ostrze przy szyi.
-Powiedz, jak chciałeś mnie pokonać, skoro nie byłeś przygotowany na sztuczkę z latającymi przedmiotami? Zresztą to już nie ważne.
Mysterio powalił go bronią dźwiękową, po czym wyszedł z chmury do Ewolucjonisty.
-Skończmy to wreszcie, Ewolucjonisto, raz na zawsze, tylko ty i ja!
-Z przyjemnością.
Ewolucjonista wystrzelił promień z ręki. Mysterio wystrzelił falę z działka sonicznego.
-Lordzie Beck!
Nagle promienie energii zgasły.
-O co chodzi, Daniel?- spytał Quentin Beck zdejmując hełm- Mówiłem ci nie przyjmuję żadnych telefonów podczas kręcenia filmu.
-Wiem.- powiedział Daniel Berkhart- Ale wydaje mi się że to coś ważnego.
-Niech ci będzie. Wszyscy 5 minut przerwy!
Lord Beck wziął telefon od swojego lokaja.
-Lord Quentin Beck przy telefonie.
Daniel Berkhart cierpliwie czekał aż jego szef skończy rozmowę. Po paru minutach Lord Beck podszedł do niego.
-Pakuj się Daniel, lecimy do Ameryki.

Następnego dnia, Peter wszedł do Daily Bugle.
-Cześć Betty, jest JJ?
-Jest.- odparła sekretarka- Ale jest strasznie zajęty. Nie wiem czy będzie miał ochotę na rozmowę.
-Zaryzykuję- Parker wzruszył ramionami i zapukał do gabinetu Jamesona- Panie Jameson, przyniosłem zdjęcia walki Spidermana z Scorpion. Jest pan zainteresowany?
-Nie!- odparł ostro Jameson, zawzięcie pisał na coś na maszynie- Nie zawracaj mi teraz głowy Parker. Właśnie tworzę największy artykuł przeciw Spidermanowi.
-Spiderman to, Spiderman tamto. To się robi nudne JJ. Potrzebuję pan jakiegoś hobby.
-Za takie odzywki zmniejszam ci płace.- warknął Jameson- A to jest sprawa najwyższej wagi. W przeciwnym wypadku ludzie zaczną całkowicie polegać na superbohaterach. Zapomną że to też ludzie, że mogą być źli lub głupi. Wiesz jak to się skończyło w przeszłości, Parker?
-Nie- skłamał chłopak. W sumie nie znał większych szczegółów. Postanowił zmienić temat- Co będzie w tym artykule?
-Zacznę od podsumowania całej jego kariery- redaktor Daily Bugle wyjął grubą teczkę- Udowodnię że od czasu jego pojawienia wzrosła liczba przestępstw, zwłaszcza tych cyrkowych dziwadeł. To może być zbieg okoliczności, ale ja w to nie wierzę. Potem zamierzam uderzyć w jego rozdmuchane ego.
-Czyli?- na razie artykuł nie należał do najwredniejszych tekstów Jamesona. Może kończą mu się pomysły?
-Zamierzam zmieszać z błotem jego fanklub.
-Co?- Peter poderwał się na równe nogi- Mój najlepszy przyjaciel jest prezesem tego klubu!
-Flash Thompson.- Jameson przeglądał teczkę- Świadkowie mówią że zaatakował tego Shockera, a potem trafił do szpitala. Idealny przykład jak głupio mogą nastolatki, gdy mają złe autorytety. Szkoda że nie zrobiłeś wtedy zdjęcia.
-Nie zrobię dla pana żadnej fotki, jeśli będzie to godzić w moich przyjaciół.
-Parker, tu nie chodzi o twoich przyjaciół, tu chodzi o Spidermana.
-Nie obchodzi mnie pana mania na punkcie Spidermana! Jeśli zamierza pan wydać ten artykuł, niech pan poszuka innego fotografa.
Peter wyszedł z gabinetu, trzaskając drzwiami.
-Wróci.- mruknął Jameson- W końcu to ja najlepiej płacę.

Tymczasem Quentin i jego lokaj wylądowali na lotnisku w NY.
Na lotnisku czekała na nich czarna limuzyna. Gdy wsiadali Berkhart zauważył że jej szyby były obustronnie matowe.
-Witam lordzie Beck- w samochodzie siedział mężczyzna, mówiący z rosyjskim akcentem- Nazywam się Kraven Łowca i...
-Wiem kim jesteś- przerwał mu reżyser- Jesteś lokajem Perfektusa, a ja nie rozmawiam ze sługusami. Perfektus zgodził się porozmawiać ze mną osobiście, więc zawieś mnie do niego i milcz.
-Jak pan sobie sobie życzy lordzie Beck.- odparł Kraven z wymuszoną grzecznością.
Łowca dał znać kierowcy. Między tylnymi i przednimi siedzeniami wysunęła się szyba, równie matowa jak poprzednie i auto ruszyło.

Po niecałej godzinie auto zatrzymało się. Pasażerowie wysiedli.
-Lord Quentin Beck.- Perfektus siedział w fotelu tyłem do gości- Choć twoim ojcem jest angielski lord, młodość spędziłeś w Japonii z matką. Tam zaczęła się twoja fascynacja mangą i anime. Jak tylko twój ojciec umarł i przejąłeś rodzinny majątek, nakręciłeś pierwszy film o Mysterio, kosmicznym ninja-czarodzieju. Byłeś reżyserem, sponsorem, kaskaderem, specjalistą od efektów specjalnych i samym Mysterio. Prawdziwy z ciebie człowiek orkiestra, Beck.
-Zapomniałeś o kawałku z alternatywną przyszłością.- odparł Anglik lekceważąco- I gdybym chciał posłuchać mojej biografii rozmawiałbym z jednym z moich fanów. Było by więcej szczegółów.
-Prawda.- Perfektus odwrócił się przodem do gości- A ilu z nich wie że te filmy się nie zwracają? Powinieneś zarabiać miliony, ale nie. Wydajesz fortunę na efekty specjalne. Poza tym nikt nie produkuję zabawek Mysterio, zeszytów z jego podobizną czy chociaż jakiejś gry na Gameboy'a.
-I nie będzie. -usta lorda wygięły się w grymas- Mysterio to najwspanialsza postać XXI wieku. Nie użyję jego wizerunku by sprzedawać jakieś śmieci. To ponad moją godność!
-Rozumiem- w głosie Perfekusa dało się wyczuć pobłażliwość- Ale pieniądze są potrzebne, albo kolejny film o Mysterio może być jednym z ostatnich. I tu wchodzi moja propozycja. Mam technologię, której robienie filmu będzie dziecięcą igraszką, a koszty spadną łeb na szyję.
-A jaką cenę będę musiał zapłacić teraz?
-Drobnostka. Włożysz swój kostium, dokonasz drobnej kradzieży...
-...i pokonam Spidermana- dokończył Quentin.
-Tak.- Perfektus spojrzał reżyserowi w oczy- Czy zgadzasz się na moją propozycję?
-Potrzebuję czasu do namysłu.- odpowiedział aktor
-Rozumiem. –Perfektus ponownie odwrócił się twarzą do komputera- Szofer odwiezie was gdzie zechcecie, za parę godzin wyślę Kravena by poznał twoją odpowiedz. Miłego wypoczynku.
Rosjanin obserwował Anglików aż zniknęli mu z widoku.
-Najpierw najmowałeś zwykłych przestępców, to zrozumiałe. –zwrócił się do Perfektusa- Potem emerytowany morderca i dziewczyna po dragach i sterydach. Trochę dziwne, ale co kto lubi. Ale co ci strzeliło do głowy by najmować do tej roboty zwykłego aktora? Nawet nie wiesz czy się zgodzi na współpracę.
-Lord Quentin Beck nie jest zwykłym aktorem. Jako kaskader przeszedł lepsze szkolenie niż niejeden żołnierz.-Perfektus zaczął wklepywać linijki tekstu do komputera- I zapewniam cię, będzie współpracował. Dla swoich filmów poświęcił całe swoje życie, pieniądze i duszę. W porównaniu z tym, moralność do dość niska cena.

Szkoła Midtown
Doktor Connors opowiadał klasie o gadach, jednak większa część klasy nie skupiała się na temacie. Jutro, w sobotę miał odbyć się wielki zlot fanów Spidermana. Flash nie mówił o niczym innym, tylko o tym co zaplanował na zjazd.
-Mówię wam ludzie to będzie najlepszy zjazd ever!
-Ciszej Flash, jeszcze doktor usłyszy. -Liz Alan zerknął w stronę tablicy- Poza tym ekscytujesz się tak przed każdym zjazdem.
-Czy tym razem pojawi się Spiderman?-spytał ktoś z tyłu
Peter uśmiechnął się lekko. Zjazd odbywał się co 3 miesiące w siedzibie fanklubu pająka. Przed każdym z nich klub umieszczał w gazetach zaproszenie dla ich idola na zjazd. I choć Parkera bardzo kusiło by pojawić się choć raz, nigdy tego nie zrobił. Daredevil zauważył, że ludzie mogą zauważyć brak Petera Parkera na zjazdach. Nie wspominając o Super Łotrach, którzy mogli by zaatakować miejsce w którym pająk pojawia się równo co 3 miesiące.
-Pewnie nie. Ale nie możemy tracić nadziei! A nawet jeżeli nie, jestem pewien że będzie fajnie!
-Thompson!- Connors patrzył z naganną na Flasha- Wstań. Nie dosłyszałem co mówisz. Czy twoja rozmowa dotyczyła cech regeneracyjnych jaszczurek?
-Nie profesorze- wymamrotał Flash- Przepraszam.
-Jeszcze raz będę musiał zwracać ci uwagę, a zostaniesz po lekcjach. A teraz siadaj.

Tymczasem w jednym z Nowojorskich hoteli.
-Lordzie Beck.- Berkhart zapukał do pokoju swojego pana- Przyszedł sługa Perfektusa.
-Wprowadź go.
Do pokoju wszedł Kraven Łowca. Anglik siedział przed komputerem.
-Ładny pokoik. -Kraven zerknął przez ramię co robi Quentin- Strona fanów Spidermana?
-Owszem. Fani są bardzo ciekawym źródłem informacji. Oni bardzo dobrze znają swojego idola.- Quentin spojrzał w stronę Kravena- Wezmą te robotę, ale chcę czegoś na jego sieć i ten cały "pajęczy zmysł". Poza tym cały mój ekwipunek z ostatniego filmu.
-Zgoda.- Kraven miał już wychodzić, ale zatrzymał się- Jedno pytanie. Mógłbyś przebrać się za dowolną postać. Dlaczego chcesz to zrobić jako Mysterio.
Lord Quentin Beck spojrzał na Kravena z pogardą. Teraz naprawdę można było poczuć że jest szlachcicem; patrzył tak jak osoba szlachetnie urodzona patrzy na ciemną hołotę.
-Tożsamość nie można zmieniać jak masek. Od pierwszego filmu byłem i jestem Mysterio i to jedyna rola w jaką się wcielę.
Kraven uśmiechnął się lekko.
-"Zmieniać jak maski". Skoro tak mówisz. Jeszcze dziś wrócę tutaj ze sprzętem. Lepiej się przygotuj.
Kraven wyszedł.

Zajęcie dobiegły końca. Doktor Connors patrzył jak uczniowie opuszczają salę. Gdy wszyscy już wyszli ruszył do pokoju nauczycielskiego. Po drodze spotkał profesora Warrena.
-Doktorze Connors.- przywitał się- Jak idą badania nad jaszczurkami?
-Co? A tak, bardzo dobrze.- wybełkotał- Przepraszam, bardzo się śpieszę.
Connors minął Warrena i wszedł do pokoju nauczycielskiego. Szybko zabrał swoje rzeczy i ruszył do gabinetu dyrektora. Lekko zapukał w drzwi.
-Dyrektorze?
Dyrektor Otto Octavius siedział w swoim fotelu i rozmawiał z jakimś człowiekiem w brązowym prochowcu.
-Wejdz Connors.- powiedział Otto- Właśnie rozmawiałem z Garganem o jego córce, ale już skończyliśmy.
Gargan pożegnał sie i wyszedł.
-O co chodzi Connors?
-J-ja chciałbym poprosić o kilka dni wolnego.
-Czy to ma coś wspólnego z twoimi badaniami?
-Co, nie! Ja po prostu... ostatnio źle się czuję.
Octavius przyglądał się Curtowi przez chwilę.
-Dobrze doktorze- Otto zaczął przeglądać jakieś papiery- Wracaj do zdrowia.
Curt podziękował i wyszedł.

W końcu nadszedł dzień zjazdu. Klub wypełnił się fanami Spidermana.
-Niezłe zbiorowisko.- stwierdził Harry Osborn oglądając przybyłych
-Co roku klub zyskuję na popularności.- powiedział Flash z dumą
-A jakie kostiumy.- dodała Liz Allan
Faktycznie kostiumy były różnorodne. Oczywiście większość była przebrana za Spidey'a, ale były też kostiumy Shockera, Black Cat czy Rhino.
-Niektóre są całkiem niezłe, ale ludzie mogli by być bardziej kulturalni- stwierdziła kwaśno Gwen.
-Co masz na myśli?- zdziwił się się Harry
-Stroje Skorpion- odrzekł krótko Sajrus.
Na chwilę zapadła cisza na wspomnienie ich koleżanki.
Przerwało ją wejście Petera w stroju Daredevila. Parker nigdy nie pojawiał się na zjeździe w stroju pająka. Mała szansa by ktoś zauważył podobieństwo, ale on wolała nie ryzykować.
-Cześć ludzie, jak się bawicie? -spytał z uśmiechem- W tamtej części sali jest jakiś koleś który stworzył pseudo-miotacz sieci Spidermana. Chcecie zobaczyć?
Gwen zrobiła ponurą minę i zaczęła odchodzić.
-No przestańcie!- westchnął z niezadowoloną miną- Jeszcze się nie pogodziliście? Psujecie taki piękny dzień!
-Wybacz mi Flash.- Peter spojrzał ponurym wzrokiem na Gwen- Jeżeli Gwen nie przyzna że zachowywała się samolubnie, nie mamy o czym rozmawiać.
-Ja samolubna? -prychnęła Gwen- Ja nie zaniedbuję swoich przyjaciół i obowiązków. I już na pewno nie ja zostawiłam cię samego w kinie!
-No już, koniec przedstawienia.- rozdzielił ich Sajrus- Jesteście na siebie źli, w porządku. Ale proszę was, nie niszczcie dnia innym.
Obydwoje mruknęli jakieś przeprosiny i rozeszli się w swoje strony. Flash westchnął i spojrzał w stronę Sajrusa.
-Chyba powinienem iść. Zaraz czas bym wygłosił przemówienie.
-Chyba tak.- obaj powoli ruszyli do sceny- Mam do ciebie pytanie Flash. Skąd u ciebie ta lojalność dla Spidermana. Wszyscy go uwielbiamy, ale ty jesteś znacznie bardziej oddany. Dlaczego?
-Dlaczego?- Flash unikał wzroku Sajrusa- Chyba dlatego że kiedyś byłem inny. Byłem głupi. Byłem szkolnym osiłkiem. Później pojawił się Spiderman i wszyscy byli nim urzeczeni, ja też. Później zostałem napadnięty, a on mnie uratował. Podziękowałem mu i powiedziałem że jestem jego największym fanem, Wtedy on na mnie spojrzał i spytał czy idę w jego ślady. To pytanie całkiem mnie zdziwiło i wtedy zrozumiałem że bliżej mi do tych co mnie napadli niż niego. Nigdy nie czułem się taki głupi. Od tamtego momentu moje życie się zmieniło. Nigdy nad nikim nie znęcałem i założyłem ten fanklub.
-Ciekawa historyjka- Sajrus uśmiechnął się lekko- Ale powinieneś już przemawiać.
Zanim Flash zareagował w budynku zerwał się wiatr. Wszyscy zamilkli. Wokół sceny pojawił się dym.
-Witam zebranych czcicieli Ludzkiego Pająka.- rozległ się wszechobecny głos- Jam jest MYSTERIO!
Na sali zmaterializował się wyżej wymieniony. Po sali przeszły szmery.
-Przybyłem tutaj by oznajmić światu że ja, Mysterio wyzywam Spidermana na pojedynek!
Tym razem ludzie zaczęli mówić, jeden przez drugiego.
-Pająk z przyjemnością cię załatwi!
-To będzie walka stulecia!
-Znajdź sobie własny klub!
-Nie mogę uwierzyć! Mysterio w realu!
Peter wykorzystując zamieszanie zaczął przepychać przez tłum. Zawołał że nie założył swojego kostiumu od razu. Niestety Flash zdążył uspokoić wszystkich na sali. Parker nie mógł dalej się wymykać, bez zwracania uwagi.
-Panie... Mysterio- Flash skupił swoją uwagę na nowo przybyłym- Nie wiem kim pan jest i o co pany chodzi, ale obawiam się że się przeliczyłeś. Spiderman nigdy nie walczyłby dla pieniędzy czy chwały, a już
na pewno dla zabawy.
-Szanuję opinię najwyższego kapłana- Mysterio zrobił lekki ukłon- Ale wolę poznać wolę samego Pająka!
Mysterio uniósł ręce do góry. Ponownie zerwał się wiatr.
-Ludzki Pająku, strażniku miasta Nowy Jork, przybądź! Wzywa cię Mysterio, czarodziej kosmosu. Przybądź tu.
Wiatr zadął mocniej.
-Wiem że tu jesteś Spidermanie. Ujawnij się przede mną i swoimi wyznawcami!
Peterowi pojawiła się gęsia skórka. A co jeżeli Mysterio naprawdę wiedział o nim? Co jeśli zdradzi na oczach wszystkich jego tożsamość?
-Mysterio!
Przez salę przeswingowała postać w znanym czerwono-niebieskim stroju. Spiderman wylądował tuż przed Mysterio.
-Przyjmuję twoje wyzwanie!
-Doskonale!- Mysterio okrył się peleryną- Jutro o 18 odbędzie się walka stulecie. Gdzie? Uwierzcie mi, będziecie wiedzieć.
Wokół sceny pojawił się dym. Po sekundzie zniknął, razem z Pająkiem i Mysterio.
Teraz wszyscy zaczęli rozmawiać ze sobą. Peter mógł bez przeszkód opuścić lokal. Miał nadzieję że jeszcze zdoła złapać Mysterio i przebierańca.

Parę minut później Spidey swingował po mieście. Ku swemu niezadowolenia nie był w stanie ich stanie znaleźć.
-Gdzie oni są?- pomyślał z niezadowoleniem.- Nie mogli tak szybko uciec.
Spiderman wylądował na jednym z budynków w pobliżu klubu. Stał tak przez chwilę i przeanalizował sytuację.
Mysterio wyzwał go na pojedynek. Ktoś się podszył pod niego i przyjął wyzwanie. Peter nie wiedział kim jest Mysterio, co łączy go z oszustem, ani nawet kiedy będzie walka. Peter sapnął ze wściekłości. Nie znosił czegoś nie rozumieć.
Juz miał odlatywać, gdy z znienacka ktoś zaatakował go od tyłu. Spiderman był zdezorientowany, ale instynktownie przerzucił sobię przeciwnika przez ramię. Był to jego sobowtór.
-Coś nie tak Spiderman?- za Pająkiem stał Mysterio- Pajęczy zmysł zawodzi?
Spiderman rzucił się na bańkogłowego, ale tylko przeniknął przez niego.
-I oczy też, jak widzę.- Mysterio stał teraz w zupełnie innym miejscu- Biedny pająk, nawet nie może odróżnić prawdy od taniej iluzji!
-Nie pogrywaj ze mną Mysterio!- powiedział Spidey, podnosząc się- Po co ci to? Co ja ci zrobiłem?
-Nic osobistego.- Magik wykonał nieokreślony ruch ręką- To po prostu gra. A ty, Ludzki Pająku, zagrasz w nią czy tego chcesz czy nie!
-Nie zamierzam!- bohater zrobił krok w stronę przeciwnika- Jeżeli chcesz ze mną walczyć to stawaj! Pokaż się wreszcie.
-A,a,a.- Mysterio uniósł ostrzegawczo palec- Na twoim miejscu bym uważał co robię.
Po chwili Pająk zrozumiał że ma nóż przy szyi.
-Zawsze działa.- powiedział Mysterio z niemal widocznym uśmiechem. Po chwili jednak zrobił gest ręką i ostrze upadło- Ale to byłoby za proste. Przyjdź na naszą walkę, a załatwimy to po męsku. A na razie... pobaw się z kolegą.
Mysterio zniknął, a sobowtór Pająka rzucił się na oryginał. Obaj Spidermanowie zwarli się w śmiertelnym uścisku. Peter stwierdził że jego oponent bardzo stara się skopiować jego styl walki, ale jego ruchy nie były dość szybkie. W ogóle nie były zbyt ludzkie. Parker uwolnił jedną dłoń i zdarł oszustowi maskę. Zgodnie z jego przewidywaniami przeciwnik okazał się robotem.
Spiderman kopnął przeciwnika w głowę i uwolnił się z uchwytu. W takiej walce nie miałby żadnych szans. W końcu robot się nie męczy, on- jak najbardziej. Peter zaczął ostrzeliwanie przeciwnika kulkami
sieci. Robot odpowiedział tym samym. Peter złapał nogę wroga na sieć i rzucił nim za krawędz budynku. Szybko pobiegł do niej i skoczył za nim. Robot już wystrzelił się by ocalić się przed upadkiem. Peter wskoczył mu na plecy i zalepił oczy. Zanim robot zdołał oddać, pająk już zeskoczył z niego na ścianę obok. Robot zaczął mocować się jedną ręką z pajęczyną, po czym rąbnął w ścianę. Spiderman wykorzystał okazję i wystrzelił w niego całą siec jaką miał w zapasie. Robot szamotał się, ale nie był w stanie się uwolnić. Walka dobiegła końca.
Spiderman patrzył przez chwilę na robota w zamyśleniu po czym zadzwonił na policję.

Mniej więcej godzinę później na posterunku Spiderman rozmawiał z Kapitanem Stacym.
-Mysterio strasznie ryzykował ze swoim planem.- stwierdził Stacy- Gdybyś był w budynku, cała plan mógłby mu się zawalić.
-Ale nie zawalił. -mruknął Spiderman- Widać że koleś wierzy w swoją szczęśliwą gwiazdę. Sądzisz że pracuję dla Perfektusa?
-Prawdopodobnie.- westchnął Stacy-Trudno teraz znaleźć jakiegokolwiek przestępcy pracującego dla niego. Przynajmniej łatwiej nam zgadywać kim jest.
-Serio?
-To nie było trudne. - Kapitan Stacy pokazał jedna z teczek- Twórca Mysterio to angielski lord Quentin Beck. Grał go też w każdym filmie. Wczoraj wyleciał z Anglii do Nowego Jorku. Potem jego ślad zniknął.
-Czy to nie jest trochę zbyt oczywiste?
-I dlatego pewnie prawdziwe.
-No tak racja.- przyznał Spidey, po czym dodał ciszej- Za dużo kryminałów.
-Oczywiście nie mamy dowodów. Obaj mają taki sam głos, ale to jeszcze nie dowód. -westchnął Stacy- Zaczyna mnie to wszystko niepokoić. Jakbym nie miał dość kłopotów z przestępczością
-Coś się stało?
-Owszem. Przestępczość strasznie zmalała. Z moich źródeł wynika że Perfektus karze pracować im przy jakieś maszynie. Próbujemy ją zlokalizować, ale chyba ciągle ją przemieszczają.- Kapitan podszedł do okna- Widziałem już wielu kryminalistów, ale żaden nie działał w taki sposób. Czuję że to mnie przerasta.
-Chciałbym jakoś pomóc Kapitanie.
-Już bardzo pomagasz.- policjant uśmiechnął się smutno- Lepiej przygotuj się na jutrzejszą walkę.
-Nie wiem jak. Nawet nie wiem gdzie odbędzie!
-A ja chyba wiem- Kapitan machnął ręką.
Spiderman podszedł do okna. Na niebie unosiła się olbrzymia platforma.

Druga połowa wyjdzie po czasie bliżej nie określonym, choć to po części zależy od was. Pragnę tylko zapewnić że zamierzam skończyć ten fanfik, choćbym robił roczne przerwy.
0

#92 Użytkownik nie jest zalogowany   Chrobrzyc 

  • Częsty bywalec
  • PipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 50
  • Rejestracja: Fri, 03 Apr 09
  • Gender:Male
  • Location:Warszawa

Napisano 31 October 2010 - 22:33

ŚWIATŁA, KAMERA, AKCJA cz2

Parę godzin później, dom Parkerów.
-Dostaliśmy wiadomość że platforma należy do tajemniczego Mysterio, dotąd fikcyjną postać, szczególnie popularną w Japonii. Tam właśnie ma odbyć się pojedynek między lokalnym bohaterem miasta, Spidermanem a japońską legendą telewizyjną, Mysterio. Oddaję głos do...
Ciotka May wyłączyła telewizję.
-Co za czasy. -mruknęła z dezaprobatą- Mam nadzieję że obaj wyniosą się z miasta. Tu mieszkają porządni ludzie.
-Kochanie, nie powinnaś oglądać wiadomości- powiedział Ben - To cię zawsze wyprowadza z równowagi.
-Masz rację.- westchnęła staruszka- Lepiej pójdę już spać.
Peter i Ben życzyli May dobrej nocy i patrzyli jak idzie na górę. Gdy drzwi do jej pokoju się zamknęły, Ben spojrzał w stronę siostrzeńca.
-Jutro czeka cię wielka walka.
-Czemu wszyscy się tak przejmują.- westchnął Peter- Walczyłem już z groźniejszymi przestępcami. Co go różni od reszty.
-Bezpośredniość. Każdy z nich miał swój cel, a ty byłeś tylko przeszkodą na ich drodze. Z Mysterio jest coś zupełnie innego. Jego cel jest prosty: pokonać ciebie.
-No to co mam robić? Iść do siłowni?
-Chyba poszukamy czegoś innego. - uśmiechnął się wujek Ben- Na razie idź spać. A jutro urządzimy sobie seans filmowy.

Tymczasem gdzieś indziej Flash spacerował, rozmyślając o dzisiejszym dniu. Coś nie dawało mu spokoju, tylko nie wiedział co. Nagle stwierdził że w tym całym zamyśleniu znalazł się niebezpiecznie blisko Harlemu. Flash postanowił wracać do domu, gdy usłyszał wołanie o pomoc. Bez wahania pobiegł w stronę hałasu. Okazało się że to 2 zbirów biło jakiegoś człowieka.
-Zamknij mordę, bo jeszcze oberwiesz!- odezwał się pierwszy- A teraz dawaj portfel.
-Zostawcie go!
Flash rzucił się na najbliższego zbira i walnął go w podbródek. Przestępca poleciał do tyłu. Drugi znalazł się za chłopakiem z całej siły walnął go w nerki. Flash upadł na ziemię. Oprych chciał przygwoździć go nogą, ale chłopak przeturlał się na bok i kopnął przeciwnika w krocze. Ten upadł na ziemię wijąc się z bólu. Flash wstał w tym samym momencie gdy pierwszy zbir rzucił się na niego z nożem. Thompson uskoczył, złapał go za rękę i wykręcił mu nadgarstek, nóż upadł na ziemię. Flash trzepnął przeciwnika pięścią w twarz, łamiąc mu nos, następnie w splot słoneczny, a na koniec, gdy ten zgiął się w pół z bólu, uderzył go obiema rękoma w tył głowy. Drugi złoczyńca już zerwał się na nogi i zaatakował Flasha. Chłopak zablokował uderzenie, po czym zanurkował pod jego ramieniem i wykręcił mu je. Ramię wyskoczyło ze stawów. Flash rzucił przestępcą o mur, dysząc głośno. Walka byłą skończona.
Nagle ktoś postrzelił Flasha w nogę. Chłopak upadł na ziemię, krzycząc z bólu.
-Dobry strzał Simms.- Flash usłyszał spokojny męski głos.- Podnieś go Horgon.
Ktoś podszedł do Flasha i uniósł go za ramiona. Flash chciał go walnąć łokciem w brzuch, ale ten szybkim ruchem wykręcił mu ręce. Thompson nie mógł się wyrwać.
-Co za głupcy- twarz mężczyzny wciąż ukrywała się w mroku- Zawsze powtarzam: Na walkę na noże przychodzi się z spluwą. Gdybyście to wiedzieli, może byście żyli. Sam.
Sam Simms zastrzelił obu nieprzytomnych drabów.
-Co do ciebie chłopcze, muszę przyznać że jesteś bardzo odważny.- mężczyzna wszedł w krąg światła- Bardzo tego nie lubię.
Flash wzdrygnął się mimowolnie. Twarz mężczyzny była cała w bliznach, przypominając przez to układankę.
-Obawiam się że musisz zostać ukarany...- brzydal podniósł upuszczony nóż- Powiedz mi, chcesz wiedzieć skąd mam te blizny?
Flash zaczął się wyrywać, ale mężczyzna za nim dobrze go trzymał. Facet z nożem powoli podchodził z nożem.
-Nie bój się, to mnie zaboli bardziej niż ciebie. No, może troszeczkę mniej.
-Nie!
Nagle ktoś postrzelił Horgona. Simms upadł martwy, zanim podniósł pistolet.
Mężczyzna z nożem odwrócił się.
-Punisher- syknął i padł od strzału w głowę.
-Nic ci nie jest chłopcze?- spytał ktoś pochylając się nad Flashem
-Chyba nie.- Flash próbował się podnieść i syknął z bólu
-Postrzelili cię w nogę. Mikro, pomóż mi z nim.
-Idę Frank.
Dwóch mężczyzn podniosło nieprzytomnego już chłopaka i zabrali go ze sobą.

Pół godziny później Flash odzyskał przytomność.
-Nic ci nie jest chłopcze?
Flash leżał w łóżku w pokoju należącym najprawdopodobniej do maniaka komputerowego. Jego rozmówcą był lekko podstarzały brunet z lekką nadwagą i zielonymi okularami.
-Linus Liberman.- przedstawił się- Ale przyjaciele mówią mi Mikrochip
-Flash Thompson. Wielkie dzięki za uratowanie.
-Właściwie to ja powinienem podziękować tobie. To mnie bili ci przestępcy. A jeżeli już, to powinieneś podziękować Frankowi.
Flashowi przypomniał sobie człowieka który zastrzelił jego oprawców.
-Kim on właściwie jest?
-Kim ja jestem?- Flash spojrzał w stronę dopiero co przybyłego mężczyzny- Powiedzmy że jestem zwykłym człowiekiem, który się cieszy się że mógł zrobić coś dobrego.
Frank był jeszcze starszy niż Mikrochip, ale był w lepszej kondycji. Włosy miał już całkiem siwe, ale w oczach wciąż czaiła się energia.
-Zwykły człowiek nie poradził by sobie z tymi bandytami.- tu Flash się zaciął- Ty chyba ich nie zabiłeś, prawda?
-Dostali to na co zasłużyli.- odparł krótko Frank- Co do ciebie, zwykły nastolatek też nie dałby sobie rady.
-Ja? Dużo ćwiczę, to wszystko. -po chwili wahania dodał- Poza tym zawsze chciałem ochraniać słabszych, więc chodzę na lekcję samoobrony.
-Ciekawe.- starzec wpatrywał się w Flasha w zagadkowy sposób- Powiedz mi chłopcze, miałeś może jakieś szczególnie traumatyczne przeżycia w przeszłości?
-Co? Nie!
-Jeszcze ciekawsze.- mruknął Frank
-Frank.- przerwał im Linus- Robi się już późno, rodzice Flasha mogą się niepokoić.
-Masz, rację Mikro.- starzec wstał- Już czas byś wracał Flash. Linus cię odprowadzi.
Gdy Frank wyszedł Liberman i Flash ruszyli do wyjścia.
-Mikrochip.- odezwał się Flash- Co zrobiliście z moją nogą? Prawie jej nie czuję
-Zdziwiony?- Linus uśmiechnął się lekko- Frank ma bardzo dobre środki przeciw bólowe. Kiedyś, bardzo się mu przydawały.
-Rozumiem- oparł Flash zamyślony.
Szli tak kilka minut w ciszy aż doszli do wyjścia.
-Mieszkamy niedaleko Oscorp. Będziesz wiedział jak stąd wrócić.
-Bez problemu.- Flash już miał wyjść, ale się zawahał- Mikro?
-Tak?
-Kim tak naprawdę jest Frank?
-Naprawdę Flash, chyba nie powinienem ci tego mówić.
-Dobrze, zapytam inaczej; kim jest Punisher?
Liberman zdziwił się lekko i pokręcił głową
-Punisher...- Linus rozważał jaką dać odpowiedz- Nie jest bohaterem. Bohaterowie są symbolami. Frank jest czymś więcej, a może mniej. Jest też wyrzutkiem, z powodu swej odmienności. Dla niektórych jest przestępcą. Dla innych zbawicielem. A dla mnie- jest po prostu narzędziem w rękach sprawiedliwości.
Flash kiwnął głową, bez słowa i wyszedł. Zapamiętał okolicę i ruszył do domu.

Następnego dnia
-Mój panie!
Do komnaty tronowej Hrabiego Drakuli wpadł przerażony wampir. Wszystkie inne wampiry obróciły się w jego stronę.
-Mój panie, Mysterio już tu jest. Ona ma...
Oślepiająco biały strumień światła uderzył w plecy wampira. osobnik wydał z siebie okrzyk przerażenia i zmienił się w popiół.
-...Berło Światła.- Dokończył Mysterio, wchodząc majestatycznym krokiem do komnaty- Jedyną rzecz która może zabić wampira, poza światłem słonecznym. To już koniec Drakula.
Wszyscy w sali cofnęli się w tył. Ludzie patrzyli to na Mysterio, to na siedzącego na tronie Drakulę.
-I co dalej?- Drakula wstał i podszedł w stronę Mysterio- Masz broń, na co czekasz? Chyba już pora byś mnie zabił!
Z Berła wystrzelił biały promień, uderzając tuż przed Drakulą.
-Ani. Kroku.
Drakula uśmiechnął się leciutko i wsunął czubek buta w strumień światła. Do jego nosa doleciał zapach spalenizny. Książę wampirów cofnął stopę. Wampiry zaczęły szeptać między sobą.
-Całkiem nieźle.- powiedział- Ale chyba uważasz mnie za głupca, jeśli myślisz że dam się nabrać. To tania iluzja!
Drakula zrobił krok do przodu.
-I co?- spytał z uśmiechem, po czym zamienił się w popiół.
Wampiry były zbyt przerażone i skonfuzjowane by zareagować, więc tylko patrzyły. Na chwilę zapadła cisza. Przerwało ją czyjeś parsknięcie. Głos zachichotał, po czym zaczął się głośno śmiać. Mysterio wyciągnął swój energetyczny kij, ale zanim cokolwiek zdążył nim zrobić poleciał w tył, uderzając o ścianę. W miejscu gdzie stał pojawił się Drakula.
-Naprawdę jesteś zdesperowany, co?- Drakula obejrzał się za siebie. Prochy poprzedniego wampira znikły- Muszę przyznać że twój plan był tak głupi że mógł się udać. Na końcu trochę przesadziłeś, ale mogło się udać. Faktycznie mogłem uznać że nie jesteś tak lekkomyślny i naprawdę masz Berło Światła. Zwłaszcza że zrobiłeś naprawdę dobrą iluzję wampira. Zrobiłeś tylko jeden błąd.
Drakula podszedł do leżącego Mysterio.
-Już dawno znalazłem Berło i zniszczyłem je. Twój plan od początku był skazany na porażkę. A teraz... brać go!
Najbliższe wampiry rzuciły się na bohatera ale tylko przeniknęły przez niego.
-Znowu hologram? To się robi nudne. Znaleźć go.- wampiry uniosły się w powietrze i porozlatywały po całym zamku- Nie możesz uciekać w nieskończoność Mysterio. W końcu cię dopadnę, a gdy ty zginiesz, świat będzie mój!

Peter Oglądał z przejęciem. Na początku gdy wujek Ben zaproponował mu obejrzeć filmy z Mysterio, uznał że to strata czasu. Szybko zmienił zdanie.
-Przyznaję że film jest dobry, ale nie widzę jak mógłby pomóc pokonać mi Mysterio.
-Nie zniechęcaj się.- powiedział wujek Ben- Możliwe że nic nam to nie da. Ale jeśli choć poznamy choć małą wskazówkę jak go pokonać, będzie warto.
-I tak jest warto.- powiedział z uśmiechem.

Akcja przeniosła się do jednej z wież zamkowych.
Mysterio ogłuszył kilku wampirów swoim działkiem sonicznym, po czym uderzył kolejnych energetyczną pałką.
-Nie możesz walczyć przez wieczność, Mysterio.- Drakula lewitował z boku w leżącej pozie- My wampiry nigdy się nie męczymy. Ty owszem.
Krwiopijcy otoczyli Mistrza Iluzji, ale ten w ostatniej chwili odbił się kijem od ziemi, przelatuj nad ich głowami.
-Nigdy się nie poddam.- Mysterio powoli cofał się w górę schodów- Ziemia nigdy nie będzie twoja!
-Oczywiście.- władca wampirów zrobił znudzoną minę- Odpowiedzialni, odwaga i te sprawy. Wszyscy bohaterowie mówią to samo. Nuuuuuda.
- Bo wszyscy bohaterowie są tacy sami.- Mysterio wypuścił mnóstwo mgły i odbił sprężynami w butach - Szlachetni, waleczni, nieustraszeni. Możesz pokonać mnie, ludzkość nigdy nie przestanie walczyć.
Kilkoma skokami Mysterio dostał się na samą górę wieży. Zrzucił całą masę klejących kulek i zatrzasnął klapę w podłodze. Nastąpił huk i chwila ciszy. Mysterio spróbował podnieść klapę, ale klej nie pozwalał jej unieść nawet na milimetr. Jedynym wejściem do komnaty w wieży pozostało okno. Mysterio nasłuchiwał. Po paru sekundach usłyszał szum. Wampiry zbliżały się, ale teraz nie mogły przygnieść go przewagą liczebną. Mysterio podszedł do okna w gotowości do walki.
Nie był jednak gotów na to co nastąpiło. Dach wieży został oderwany i zniszczony na oczach. Armia nieumarłych wleciała do środka. Opór był bezcelowy. Walka trwała kilka sekund. Półżywy Mysterio, krwawiąc z wielu ran i rozbitą bańką został uniesiony przez dwa wampiry w powietrze. Drakula patrzył na to z nieukrywaną satysfakcją.
- Długo walczyłeś. Piękny pokaz bezsensownego oporu, Mysterio, ale jestem trochę zawiedziony. Nie masz jeszcze kilku iluzji w rękawie,
-Tylko jedną.- wychrypiał bohater
Czarodziej wyprostował ręce z wysiłkiem i wyszeptał zaklęcie.
-Musisz wiedzieć Drakula, że walczyłem tak długo, jak tego potrzebowałem.
W tej sekundzie cały świat wokół nich zaczął jaśnieć. Wskazówki w wieży zegarowej, zaczęły kręcić się w zastraszającym tempie. Mroczna, bezksiężycowa zmieniła się w przepiękny poranek.
Wampiry wydały z siebie krzyk przerażenia i zaczęły lecieć do środka zamku.
-Głupcy! To tylko kolejna iluzja!- władca wampirów urwał. Całe jego ciało zaczęło dymić. Wampiry trzymające Mysterio nie wytrzymały i zaczęły lecieć za resztą. Drakula chwycił go.
-Co to za sztuczka?- wycedził przez zęby- Dlaczego czuję ból?
-Mówiłem ci że to koniec.- wyszeptał Mysterio- To była moja najlepsza iluzja: zamiana dnia w noc (dokładniej to przedłużenie nocy). Jedyne co musiałem zrobić o wywabić was na zewnątrz i utrzymać was tam wystarczająco długo by słońcu znalazło się na niebie.
Drakula spojrzał w dół. Żaden z synów nocy nie doleciał do schronienia. Niektórzy umierali ledwie parę centymetrów przed cieniem. Hrabia spojrzał na siebie. Już miał dziury w całym ciele. Czuł że nic nie może z tym zrobić.
-Gratuluję iluzjonisto. Pokonałeś mnie. Jedyną moja pociechą jest fakt- wampir odsłonił zęby- Że nie zginę sam.
Mysterio wrzasnął z bólu, gdy Hrabia Drakula zatopił zęby w jego ciele, a sekundę później rozpadł się na proch.
Bohater spadł na ziemię. Normalny człowiek nie przeżyłby tego, ale to nie miało znaczenia. Mysterio czuł zachodząca w nim zmianę, równie mocno, jak odczuwał promienie słoneczne. Zmiany zachodziły dość szybko by nie był w stanie się nic zrobić, ale za wolno by natychmiast umarł.
Agonię bohatera przerwała cień upadający na jego twarz. Mysterio wytężył wzrok i zobaczył kilku ludzi stojących nad nim. Słyszał jakieś dźwięki, ale strasznie przytłumione, jakby z bardzo daleka.
-To Mysterio... Pokonał Drakulę... Zabierzmy go.
Jeszcze świadoma cząstka jego umysłu eksplodowała strachem. Oni nie wiedzieli co się z nim działo. Chciał ich ostrzec zanim będzie za późno, ale wydobył z siebie krótkie rzężenie.
-Już dobrze bohaterze.- powiedział głos, jakby z innego wymiaru- Jesteś bezpieczny.
-Ale wy nie. -pomyślał i stracił przytomność
KONIEC FILMU

Mniej więcej w tym samym czasie, Flash Thompson siedział przed komputerem i szukał informacji o Punisherze. Niestety było ich mniej niż przypuszczał. Większość bohaterów miała własne strony albo chociaż opisy w Wikipedii. o Punisherze było tylko kilka nie jasnych informacji z starych gazet. Flash rozważył porozumieniu się z fanklubem Spidermana, albo chociaż Harrym, Sajrusem i Peterem, ale odrzucił ten pomysł. Jeśli Punisher chce pozostać w ukryciu, on to uszanuję i nie zdradzi jego sekretu nikomu. Mimo to nie zamierzał tak po prostu o nim zapomnieć. Wiedział że prawdopodobnie nigdy nie przydarzy mu się druga taka okazja, by poznać superbohatera. Jednak Internet nie mógł mu pomóc. Z góry odrzucił pójście do biblioteki [za dużo roboty (pamiętajcie że to Flash) i mniej prywatności], wiec pozostało mu tylko odwiedzić go ponownie.

Tymczasem w Oscorp odbywała się kolejna inspekcja policyjna.
-Nie rozumiem po co to wszystko.- powiedział Morlun do Gargana- Już wykonaliście już inspekcję po ataku Vulture'a.
-Tajemnica zawodowa. -odparł krótko Gargan- Ty też nie chciałbyś by rozpowiadano twoje twoje tajemnice. Jak na przykład fakt że to ty podłożyłeś te kartkę do gargulca (odcinek „Kryzys”). Nie próbuj zaprzeczać, to było dość oczywiste. Bałeś się że Vulture zaatakuję, ale byłeś zbyt dumny by poprosić Spidermana o pomoc, więc wymyśliłeś sztuczkę z karteczką.
-Niech ci będzie. - westchnął Morlun- Czego chcesz?
-Chodzą plotki że mieliście kolejne włamanie. Wiesz kto był złodziejem?
-Mam pewną teorię.- Morlun otworzył jedną z szuflad i wrzucił na biurko garść Pajęczych Tropicieli.
-Spiderman?- zdziwił się detektyw
-Jameson podejrzewa go o współpracę z Toomesem.
-A ty tak uważasz?
Morlun odwrócił fotel tyłem
-Nie. Nie lubię go, ale jestem pewien że jest uczciwy. W przeciwnym wypadku, nie podłożyłbym tej notki.
-W porządku.- Gargan zabrał Tropiciele- Dzięki za informację.
Gargan wyszedł

Peter obejrzał jeszcze dwa filmy z Mysterio (które, nawiasem mówiąc, były bardzo dobre), ale niewiele mu pomogły. Niewiele się dowiedział, oprócz faktu że w lektorze niemieckim i francuskim, wciąż podkładał go Beck (film miał opcję zmiany języka). W końcu nadszedł czas. Cioci May powiedzieli że idą wędkować, wujek Ben zawiózł go w pobliże areny, a sam pojechał do sklepu z rybami.
Spiderman wylądował na platformie. Niemal w tej samej chwili pojawił się Mysterio.
-Miło cię widzieć Ludzki Pająku. Aktorzy już na scenie, nadlatuję publika.
Do oponentów podleciało kilka kamerobótów.
-Gotów?
Mysterio wyciągnął swoją energetyczną pałkę i uderzył nią o ziemię. Natychmiast, czysta dotąd arena pokryła się istną dżunglą.
-Światła, kamera, akcja!
Mysterio rzucił się na Spidermana. Ten przeskoczył go i walnął Mysterio w plecy, ale ten w ostatniej chwili zablokował uderzenie kijem. Spiderman odbił się od niego i zaczął strzelać kulkami z sieci. Mysterio rzucił kulkami z klejem, która jak samo naprowadzane, uderzyły w Pająka, a sam usunął sieć tajemniczym gazem z ręki. Gdy Spidey uwalniał się z kleju, Mysterio wybił się sprężynowymi butami na pobliskie drzewo. Spiderman ruszył za nim.
-Naprawdę myślisz że możesz pokonać mistrza Iluzji? Gdybyś oglądał moje filmy, wiedziałbyś że nie można pokonać Mysterio!
-Widziałem je!- Spiderman stworzył pajęczynę tuż przed Mysterio- Ale to co teraz robisz teraz, nie ma nic wspólnego z filmem.
-Widziałeś je? Czuję się zaszczycony. - Mysterio wbił się w sieć, otoczył gazem i już był wolny- Może podzielisz się ze mną swoją opinią?
Z peleryny Mysterio wyleciało setki sztyletów, noży i krótkich mieczy.
- Byłeś w nim herosem. Prawdziwym bohaterem. - Spiderman szybkim skokiem w bok uniknął ostrzy -Teraz jesteś zwykłym złodziejem na usługach Perfektusa!
Mysterio już w ogóle nie uciekał. Zrobił lekki zamach ręką i noże zmieniły kierunek. Chwilę później Spiderman był otoczony ze wszystkich stron przez ścianę ostrzy.
-Ty naprawdę wierzysz że jestem choć trochę podobny do siebie w filmie? Owszem, jestem geniuszem, ale bohaterem? No please! W tym świecie nie ma prawdziwych herosów! I nie jestem jego sługą, tylko wykonuję małą robótkę.
Spidey uformował dość dużą kulkę z sieci w wrzucił ją w ostrza. Niestety zalepiona bronie po prostu odleciały w bok, a przerwa w ścianie ostrzy natychmiast znikła. Mysterio jakby od niechcenia wystrzelił jeszcze kilka.
-Może tego nie wiesz, ale kiedyś świat był pełen herosów, Mysterio! –Spiderman kończyło się miejsce, więc otoczył się kokonem z sieci-Możesz mnie zabić, ale zawsze znajdzie się ktoś o czystym sercu, gotów powstrzymać takich jak ty!
Mysterio wybuch śmiechem.
-Bohaterowie? Żartujesz sobie? Większość z nich to byli zwykli mordercy, maszyny bojowe do walki z przeciwnikiem. Myślisz że Rosjanie czy Naziści nie mieli własnych „herosów”? A ty naprawdę uważasz się za prawdziwego bohatera. Przyznaj przed samym sobą, dlaczego wybrałeś rolę herosa: bo chciałeś chronić niewinnych czy dla chwały i dreszczyku emocji? Mała podpowiedz: Jeśli reputacja nie była twoim celem, dlaczego przyszedłeś na naszą walkę?
Z kokonu nie wydobył się żaden dźwięk. Mysterio zakręcił rękoma, a część ostrzy odłączyła się od reszty i zawisła w powietrzu.
-Naprawdę myślałeś że można pokonać Mysterio? Że dobro zawsze wygrywa? Że ty jesteś taki dobry? Jeżeli tak- dramatycznie uniósł ręce- to żyłeś w świecie Iluzji.
Ręce opadły. Noże przebiły w kokon.

Jednak nie zagrzmiał krzyk, nie poleciała krew. Z wnętrza kokonu wyskoczyła czarna istota o ludzkiej pozie i zimnych białych oczach. Zaskoczony przestępca runął na ziemię pod furią uderzeń Czarnego Spidermana. Jego pięści przebiły ciało przeciwnika, ukazując mechaniczne wnętrzności. Mysterio okazał się robotem.
-Coś nie tak, Spiderman?- z dżungli wyszło kilku Mysterio- Oczy znów szwankują.
Czarny potwór zaatakował. Część była hologramami, inne robotami. Spiderman wyrwał jedno z drzew i zmiażdżył nim wszystkich Mysterio. Tylko jeden z nich odbił się na pałce, unikając zguby. Spiderman odrzucił drzewo i skoczył na przeciwnika. Mysterio stał nieruchomo, czekając. W ostatniej chwili wyprostował ręce i wykrzyczał zaklęcie. Działo soniczne strzeliło. Czarny Spiderman upadł na ziemię, wijąc się z bólu.
-To koniec, Spiderman.- Mysterio władczym krokiem zbliżył się do przeciwnika, nie przestając strzelać dźwiękiem- Wygrałem.
Czerń powoli zaczęła schodzić z Spidermana. Najpierw z głowy, rąk, nóg, skupiając się wokół znaku Pająka na piersi. Spiderman przestał się wić, ale widać było że odczuwa ból. Wytężając wszystkie siły podniósł rękę i wystrzelił sieć w działko soniczne.
Mysterio cofnął rękę i strzelił w nią gazem, który w kilka sekund zniszczył całą pajęczynę. W te kilka sekund czerń na piersi bohatera zniknęła. Spiderman wolno się podniósł.
-Jeszcze dychasz? Da się naprawić.
Mysterio ponownie strzelił dźwiękiem. Peter poczuł ból, ale nie tak potężny jak poprzednio. Z wysiłkiem, ale systematycznie zbliżał się w kierunku przeciwnika.
-Posłuchaj Mysterio. Teraz nie dbam o to jacy byli inni bohaterowie. Nie dbam czy jesteś gwiazdą kinową czy nie. Nie dbam nawet kim jestem i co się przed chwilą działo. Ale wiem że jestem lepszy od ciebie i nie pozwolę ci wygrać!
Mysterio wyłączył działko i wybił się w powietrze, sekundę po tym Spiderman rzucił się za nim. Złapał go siecią za nogę i rzucił nim o ziemię. Mysterio przetoczył się na drugi bok i wypuścił mgłę. Jednak zanim to zrobił Spiderman wystrzelił sieć w oczy na jego kostiumie.
-I jeszcze jedno. Nie tylko moi fani znają moje słabości.
Spidey wyrwał parę oczu i wszystkie iluzję (łącznie z dżunglą) zniknęły.
-Koniec sztuczek, Mysterio!
Spiderman rzucił się na przeciwnika. Przestępca próbował obronić się pałką i latającą bronią, ale opór był bezcelowy. Chwilę później Mysterio leżał związany na ziemi.
Tuż obok wylądował helikopter policyjny. Wysiadł z niego kapitan Stacy, Gargan i kilku innych policjantów.
- Możecie go zabrać kapitanie.- powiedział Spiderman
-Obawiam się że nie.- opowiedział Stacy- Tak naprawdę nic na niego nie mamy.
-Jak to? A kamery.
-Są moje.- Mysterio już wydostał się z sieci i podnosił się z ziemi- Chyba nie sądziłeś że dałbyś się na tak taki trik? Żałosne…
Już Spiderman chciał go walnąć, gdy Mysterio kontynuował.
-Ale to nie ma znaczenia, -Mysterio zdjął swoją bańkę- bowiem ja Quentin Beck, światowej sławy producent i reżyser filmowy, znany też jako największy iluzjonista świata, Mysterio, przyznaję się do wszystkich zarzutów, jakie zadał mi ten koleś.
-Co?- Spiderman był zbity z tropu- Ale… dlaczego?
-Ponieważ tylko jako przestępca mam szansę na rewanż z tobą- Mysterio dał się zakajdankować- Ciesz się chwilą sławy, Spiderman. Jak mówi stare przysłowie: Ten się śmieję, kto się śmieje ostatni.
Mysterio wsiadł do helikoptera.
-On przegrał ze mną na własne życzenie.- powiedział Spiderman patrząc zza odlatującym helikopterem. – Mógł mnie nawet zabić, ale chciał grać według własnych szalonych zasad. Sam nie wiem czy powinienem się cieszyć czy nie.
-Najważniejsze że wygrałeś- powiedział kapitan Stacy- Czy jest coś co mogę dla ciebie zrobić?
-Tak odpowiedział Spiderman- Możesz powiedzieć mi co się stało podczas walki?

Kraven wrócił do siedziby Perfektusa.
-Wygląda na to że twój plan się nie udał.- powiedział do Perfektusa- Byłeś przekonany że Mysterio wygra tę walkę.
-Przyznaję że nie przewidziałem że Beck wmontuję do kostiumu słabości z filmu, ale to bez znaczenia. Świat wciąż ledwie wie o moim istnieniu, prace nad maszyną zbliżają się ku końcowi. Wkrótce już nic nie będzie wstanie mnie powstrzymać.
-A Spiderman?
-On nigdy nie był dla mnie zagrożeniem i nigdy nie będzie. Robi dokładnie to, co ja chcę by robił. Może nawet znaleźć mnie lub odkryć moją tożsamość to nic nie da. W końcu zadbaliśmy o to by był zupełnie sam.

Tymczasem w domu Parkerów.
-Peter? -spytał wujek Ben- Wszystko gra? Odkąd wróciłeś, jesteś jakiś ponury. Spodziewałem się że będziesz wesoły po tak wielkim zwycięstwie.
-Niby tak, tylko...- Peter się zawahał- Wujku Ben, jacy byli superbohaterowie w dawnych czasach? Szlachetni, walczący w imię sprawiedliwości? Czy egoistyczni, walczący dla chwały i pieniędzy?
Wujek Ben milczał przez chwilę.
-Wiesz Peter, są różne rodzaje ludzi. Bohaterowie z całą swoją mocą, wciąż nimi byli.
-A więc Jameson ma rację.- westchnął Peter- Nie ma prawdziwych bohaterów.
-Nie wszyscy tacy byli.- powiedział stanowczo Ben- A nawet gdyby, to nie ma nic wspólnego z tobą.
-Ludzie nie lubią mówić o dawnych czasach, bo to nie były dobre czasy. Ale nie możesz utożsamiać się z tamtymi bohaterami. Ty jesteś prawdziwym Bohaterem. Musisz pamiętać tylko jedną rzecz.
Peter spojrzał na wujka z zaciekawieniem.
-Z wielką mocą, idzie wielka odpowiedzialność.

Szkoła Midtown
Rozległo się pukanie do drzwi gabinetu dyrektora.
-Wejść- polecił Octavius
Do pokoju wszedł Gargan.
-Mam dane o które pan prosił.
Detektyw położył na biurku 2 teczki z policyjnej kartoteki.
-Doskonała robota Gargan. Powoli zbliżamy się do celu.
-Mam coś jeszcze.
Gargan rzucił Octaviusowi worek. Ten złapał go w locie i otworzył.
-Pajęcze Tropiciele.- błysk pojawił się w oczach doktora
-Dotrzymałeś swojej części umowy Gargan. Ja też to zrobię.
Otto Octavius otworzył szafę za sobą. W środku były 4 mocarne macki.
-Wkrótce Perfektus zapłaci za to co zrobił twojej córce. Obiecuje ci to.

Rykers Island Stronghold, więzienie ufundowane przez J.J.Jamesona.
Lord Quentin Beck prowadzony był koło cel najgroźniejszych superzłoczyńców. Rhino, dalej zakuty w zbroję czytał książkę. Shocker i Vulture grali w szachy. Z górnegi poziomu słychać było krzyki Skorpion.
-Patrzcie, to Quentin Beck.- powiedział Toomes- Czyli przegrał z Spidermanem. Herman, wisisz mi kolejkę.
Shocker mruknął coś pod nosem i zbił konia.
Lord Beck usiadł na swojej pryczy.
-Spiderman wygrał tę rundę, ale dobry film zawsze dostanie sequel. - Quentin wyjrzał prze okno- Nadchodzi burza. A z nią kłopoty nad dla Ludzkiego Pająka. Niech Spiderman cieszy się póki może.
Istotnie za oknem były burzowe chmury. Na jednej z nich stała znana wam postać z bańką zamiast głowy.
-Nic nie powstrzyma Mysterio!

Nareszcie skończyłem! I muszę powiedzieć że to mój, jak do tą, najlepszy odcinek. Mysterio wyszedł mi genialnie, prawie w 100% tak jakim chciałem go pokazać. Poza tym wreszcie ruszyłem wątki o których zapomniałem w poprzednich odcinkach (np. mała rolka dla cioci May). Oczywiście nie wszystko jest dobre, wciąż nie wrzucam opisów, dialogi są wciąż trochę sztuczne, nie wspominając o wymuszonej kwestii wujka Bena. Mimo to widzę że zmierzam w dobrym kierunku.
Następny odcinek: TWARZĄ W TWARZ. Wreszcie zobaczycie Perfektusa w akcji (tylko dlatego ten odcinek istnieje) oraz tajemnice mojej wersji Punishera.
Niestety nie spodziewam się bym napisał go szybko. Mam drobne problemy w szkole, a moja średnia jest dla mnie trochę ważniejsza niż półmartwy Fan fik.
Jeśli to przeczytaliście: bardzo proszę, skomentujcie.
0

#93 Użytkownik nie jest zalogowany   beny1234 

  • Wizytator
  • PipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 15
  • Rejestracja: Thu, 24 Oct 13

Napisano 24 October 2013 - 07:44

Koncepcja bardzo ciekawa :D teraz tylo znalesc reżysera :)
0

Udostępnij ten temat:


  • 5 stron +
  • « Pierwsza
  • 3
  • 4
  • 5
  • You cannot start a new topic
  • You cannot reply to this topic

3 User(s) are reading this topic
0 members, 3 guests, 0 anonymous users