Spider-Man Online Forum. Komiksy. Figurki: Twórczosc - Spider-Man Online Forum. Komiksy. Figurki

Skocz do zawartości

  • 8 stron +
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • Ostatnia »
  • You cannot start a new topic
  • You cannot reply to this topic

Twórczosc Piszesz, rysujesz? Show us!

#21 Użytkownik nie jest zalogowany   Ares_Real 

  • Lokator SMO
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 1092
  • Rejestracja: Thu, 25 Aug 05

Napisano 18 September 2005 - 09:18

Użytkownik zygmoont dnia Sep 17 2005, 22:07 napisał

Użytkownik Jackson dnia Sep 17 2005, 19:10 napisał


A ja wciaz czekam na moja nagrode...

P.

Obaj na nia czekamy .......w koncu ja tez dostalem ten dyplom.....
0

#22 Użytkownik nie jest zalogowany   Jackson 

  • Lokalny Gunganin
  • PipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 410
  • Rejestracja: Wed, 24 Aug 05
  • Location:Wioska Gungan

Napisano 18 September 2005 - 13:09

Hmm... Zygmoonta nagroda jest w przygotowaniu, za kilka miesiecy ja otrzyma.
O tym, ze jestesmy winni jakas nagrode Aresowi zapomnialem, a jako, ze sie nie upominal z obsesja maniaka jak Zygmoont to ja dostanie pozniej :)

A w ogole to wklejcie te dyplomy bo nie mam kopii na kompie
user posted image
Weso?y ?wir
0

#23 Użytkownik nie jest zalogowany   zygmoont 

  • Zlatan Ibrahimović
  • PipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 386
  • Rejestracja: Wed, 24 Aug 05
  • Location:k. ?odzi
  • Interests:Wszystko po trochu :D

Napisano 18 September 2005 - 16:51

Użytkownik Jackson dnia Sep 18 2005, 15:09 napisał

A w ogole to wklejcie te dyplomy bo nie mam kopii na kompie

Poszukam w dawno nie odwiedzanych zakamarkach mojego dysku twardego, ale watpie, ze cos znajde... Ares, a Ty nie masz przypadkiem mojego dyplomu na kompie? :P

P.
- Dlaczego Scarlet Spider tak nienawidzi BatCave?
- A kto gotham wie...

by Ares_Real
Weso?y Szpital - fotografia pami?tkowa
0

#24 Użytkownik nie jest zalogowany   Ares_Real 

  • Lokator SMO
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 1092
  • Rejestracja: Thu, 25 Aug 05

Napisano 18 September 2005 - 17:00

Użytkownik zygmoont dnia Sep 18 2005, 17:51 napisał

Użytkownik Jackson dnia Sep 18 2005, 15:09 napisał

A w ogole to wklejcie te dyplomy bo nie mam kopii na kompie

Poszukam w dawno nie odwiedzanych zakamarkach mojego dysku twardego, ale watpie, ze cos znajde... Ares, a Ty nie masz przypadkiem mojego dyplomu na kompie? :P

P.

Po cholere mialbym ten twój glupi dyplom trzymac na dysku maniaku :P Wole sie martwic o wlasny "ass" niz o twój .......
@Jackson - Shame on you.
0

#25 Użytkownik nie jest zalogowany   Crov 

  • Stały bywalec
  • PipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 501
  • Rejestracja: Tue, 23 Aug 05

Napisano 18 September 2005 - 20:42

"Zygmoont" napisał:

Użytkownik Jackson dnia Sep 17 2005, 19:10 napisał


A ja wciaz czekam na moja nagrode...

P.


"Ares_Real" napisał:

Użytkownik zygmoont dnia Sep 17 2005, 22:07 napisał

Użytkownik Jackson dnia Sep 17 2005, 19:10 napisał


A ja wciaz czekam na moja nagrode...

P.

Obaj na nia czekamy .......w koncu ja tez dostalem ten dyplom.....


Cóz... Blame Canada.

Doczekacie sie za rok-do-dwóch-lat. Wtedy wróci Kpt J-Ackson i Silent Crov'A.
0

#26 Użytkownik nie jest zalogowany   blackcat 

  • Kocia włamywaczka
  • PipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 788
  • Rejestracja: Sun, 11 Sep 05
  • Location:Szczecin
  • Interests:black cat:bizuteria,itp.<br />AHAAAAA moje:D to komiksy (spiderman,catwoman),gry na kompa itp. :P

Napisano 19 September 2005 - 10:27

ja dawidosowi swoje arty wyslalem :P

a sa to:
-moja black cat :P
-felicia w stroju typu body :P
0

#27 Użytkownik nie jest zalogowany   Crov 

  • Stały bywalec
  • PipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 501
  • Rejestracja: Tue, 23 Aug 05

Napisano 01 November 2005 - 23:45

Oto dwa fanarty.. (yay)
Pierwszy to Wolverine. Narysowalem juz dosyc dawno temu (aczkolwiek w tym roku) i dopiero ostatnio przyjrzalem mu sie blizej. Bledów ma troche ale nie jest tak Ä˝le. Oprócz tego nie mialem ochoty rysowac owlosienia Wolviemu...
Wolverine

Drugi to Peter Parker, tzn jego twarz i kawalek kostiumu. Kiedy wskanowalem rysunek stwierdzilem, ze troche dziwnie wyglada ale z drugiej strony to jest nawet nieÄ˝le. Mysle, ze bardziej przypomina starszego Tobey'a Maguire niz Parkera z komiksów... (w gruncie rzeczy to nie mial byc Parker ale tak jakos wyszlo, ze fryzura wydala mi sie podobna i go dostosowalem :D)
Pete
0

#28 Użytkownik nie jest zalogowany   caterkiller 

  • Lookin' @ sth?
  • PipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 226
  • Rejestracja: Thu, 15 Sep 05

Napisano 02 November 2005 - 12:22

Fajne cienie u tego Wolviego. A geba Petera jest brutalna. :D

0

#29 Użytkownik nie jest zalogowany   innuendo 

  • Philologist
  • PipPipPipPip
  • Grupa: Moderator
  • Postów 679
  • Rejestracja: Wed, 24 Aug 05
  • Gender:Female
  • Location:Warsaw

Napisano 09 November 2005 - 16:01

Ok daje mój nowy fick. Oparty na Tekkenie. Klikacie prawym przyciskiem myszy i zapisujecie go plikiem Ä˝ródlowym a potem wrzut do WordPada bo cos sie chrzani. fick
http://pustamiska.pl klik!

<a href="http://bluesbrothers.deviantart.com" target="_blank">Moje dzielka :) </a>
0

#30 Użytkownik nie jest zalogowany   innuendo 

  • Philologist
  • PipPipPipPip
  • Grupa: Moderator
  • Postów 679
  • Rejestracja: Wed, 24 Aug 05
  • Gender:Female
  • Location:Warsaw

Napisano 09 November 2005 - 16:04

KIEDY KREW MIESZA SIE ZE LZAMI
Japonia, las
- Nie ma tu tego, czego szukamy
- Ten teren jest zbyt ogromny i watpie, ze uda nam sie dokladnie go przeczesac
- Nie poddam sie!- Mloda kobieta miala najwidoczniej dosyc newralgicznych kolegów. Zaczal padac deszcz.
- Tego tylko brakowalo. Ja spadam, dokonczymy jutro- Powiedzial mezczyzna i odwrócil sie
- Na ciebie nigdy nie mozna liczyc....
- Stac!
Z lasu wyszla grupa P-Jack. Androidy wycelowaly w troje ludzi
- Ty...
Mezczyzna chcial uderzyc jednego z nich, jednak dostal strzalem w glowe. Drugiego spotkal podobny los. Androidy specjalnie sie z nimi nie patyczkowaly. P-Jack wycelowal w glowe kobiety. Sparalizowalo ja, nie mogla sie ruszyc
- Przestancie!
Androidy spelnily rozkaz
- Widze, ze mój braciszek milo wita gosci. No cóz dobrych manier to on nigdy nie mial. Weszliscie na prywatny teren. On tego nie lubi. A co dwaj mieli pecha. Tak wogóle nie przedstawilem sie panience, Lee jestem- Uklonil sie mezczyzna
- Jun Mish...eee Kazama. Musze porozmawiac z Kazuya- Powiedziala
- Mozna wiedziec w jakiej sprawie?
- Powiedzial pan, ze to z jego rozkazem te androidy zabily moich towarzyszy. Zaplaci mi za to- Odpowiedziala
***************
Prywatna rezydencja Mishimów
- Co to znaczy, chce sie widziec z Kazuya? Nie ma mowy. Panicz nikogo nie prosil. Ba, nawet zakazal by mu przeszkadzano- Facet w recepcji nie dawal za wygrana
- Niech mi pan chociaz pozwoli....
- Mowy nie ma
- Zadzwonic, prosze
- Powiedzialem i zdania nie zmienie. Ochrona- Powiedzial mezczyzna. Nadjechala winda
- Co tu sie dzieje?!- Spytal mezczyzna wychodzac z windy i widzac, jak kobieta szamocze sie z ochroniarzami
- Jakas wariatka twierdzi, ze ma do panicza wazna sprawe- Odpowiedzial facet z recepcji
- Wariatka?- Kazuya spojrzal w strone Jun. Potem walnal piescia w stól
- Cos sie stalo paniczu?
- Licz sie nastepnym razem ze slowami. I jeszcze jedno, ta dziewczyna moze mnie odwiedzac kiedy tylko chce, o kazdej porze dnia i nocy
- ...........
- Jun chodx ze mna. Niech nikt mi nie przeszkadza- Powiedzial mezczyzna i wszedl z kobieta do windy
***************
- Co tak wlasciwie cie do mnie sprowadza?
- Nie domyslasz sie?
Mezczyzna popatrzyl na nia i pokiwal przeczaco glowa
- Kazales zabic moich towarzyszy tylko dlatego, ze chodzac po lasach weszlismy nieswiadomie na teren twojej korporacji- Wyrzucila gniewnie Jun
- Grr nie znosze, jak ktos mi wmawia rzeczy, których nie zrobilem- Kazuya zlapal kobiete za szyje
- Tylko ciebie sluchaja P-Jack. Pusc mnie to boli- Powiedziala
- P-Jack? Wszystkie zostaly zniszczone, bo mialy wade w budowie. Poza tym nie kazalbym zabic kogos za to, ze robi piknik w moich lasach- Powiedzial i puscil Jun. Kobieta bezradnie uklekla na dywanie
- Byli niewinni- Powiedziala
- Obiecuje ci, ze dowiem sie, kto za tym stoi i zaplaci za smierc twoich towarzyszy- Powiedzial Mishima. Potem odwrócil sie od niej i spojrzal na pochmurne niebo. Nie czul sie najlepiej. Bylo mu duszno a do tego rozwalalo mu czaszke. Chwycil za telefon
- ¬le sie czuje, dajcie medyka- Powiedzial
PART ONE
- To juz którys raz z kolei w tym miesiacu- Powiedzial medyk
- Moze lepiej, aby pani zostawila go samego pod opieka lekarska- Powiedzial mezczyzna z recepcji
- Mowy nie ma! Medycy tez nie beda mi zaraz potrzebni- Opieral sie Kazuya. Gestem reki wskazal im drzwi
- Dlaczego to robisz? Dlaczego sie upierasz? Wiesz dobrze, ze to dla twojego dobra- Powiedziala Jun
- Jezeli chca mnie wyleczyc to zamiast tych wszystkich lekarstw powinni zabic we mnie zlo- Powiedzial
- .......- Kobieta spojrzala na niego
- Jun obiecaj, ze cokolwiek sie ze mna stanie, bedziesz zawsze przy mnie- Kazuya spojrzal na nia
- Wiem, ze cos ukrywasz, ale uszanuje to. Przeciez wiesz, ze cie kocham- Powiedziala
- To sie kiedys wyjasni....Zostan ze mna. Jest juz póÄ˝no- Powiedzial. Jun polozyla sie obok niego
***************
Gdzies na wyspie
- Turniej to musi byc to. Nagroda warta 1 miliard yenów powinna tutaj zwabic najlepszych wojowników- Powiedzial Heihachi
- Myslisz ojcze, ze i Kazuya sie zjawi?- Spytal Lee. Mezczyzna szeroko sie usmiechnal
- Zadbaj o to- Powiedzial
***************
- Turniej?!
Kazuya trzymal w reku zaproszenie. Uwaznie je przeczytal
- Akurat teraz, kiedy od kilkunastu miesiecy nie trenuje. Jasna cholera!- Zacisnal piesc
- Ja chetnie wezme w tym turnieju udzial- Powiedziala Jun. Mezczyzna spojrzal na nia
- Oboje weĽmiemy w nim udzial. Mam nadzieje, ze stan mojego zdrowia sie poprawi- Powiedzial
- Trzeba wziac sie solidnie za trening- Powiedziala kobieta. Mishima usmiechnal sie. Jego spojrzenie bylo jakies dziwne, jednak Kazama tego nie dostrzegla
PART TWO
Dzien turnieju
1 Baek Doo San- Kazuya Mishima
2 Nina Williams- Armor King
3 Jun Kazama- Lee Choulan
4 Marshal Law- Lei Wulong
5 Final: Heihachi- ?
Walka pierwsza
- Mishima wycofaj sie. Ledwo co stoisz na nogach- Zauwazyl na poczatku walki Baek. Kazuya widzial podwójnie. Pech chcial, ze fatalne samopoczucie nasililo sie w dzien turnieju, zamiast odejsc bezpowrotnie. Mezczyzna oparl sie reka o drzewo
- No trudno- Baek bardzo mocno go kopnal. Cos trzasnelo, a Kazuya polecial kilka metrów dalej. Mial trudnosci z podniesieniem sie
- Zenada jakas. I ty sie obawiales takiego slabeusza?!- Zdziwil sie Lee, który ogladal z siedziby cala walke. Heihachi byl wsciekly
- Co on do cholery wyprawia?!
- Cos mi zlamales dupku tylko jeszcze nie wiem co- Powiedzial Kazuya, kiedy wreszcie sie podniósl. Baek ponownie chcial go mocno kopnac, jednak mezczyzna bez problemu zlapal jego noge
- ??
Uderzyl rywalem z calej sily o drzewo. Potem blyskawicznie do niego doskoczyl i zaczal okladac go piesciami po twarzy. Ziemia zrobila sie wilgotna od krwi
- Kazuya przestan, zabijesz go!- Krzyknela Jun. Baek lezal bez ruchu i wodzil wzrokiem za rywalem. Mishima przykucnal obok niego
- Jestes zalosny. Jeden ruch z mojej strony i jestes martwy. Moja chec zemsty wygrala z twoja sila i technika- Powiedzial i wycelowal w niego piescia. Jun zablokowala jego reke
- Wygrales. Nie musisz go zabijac
- Nigdy nie przerywaj mi walki- Rzucil
Walka druga
Walka Niny i Armor Kinga byla krótka. Wrestlingowiec przegral mimo przewagi silowej. Williams zalezalo, aby dotrwac do finalu i zabic Kazuye. Pieniadze bylyby jedynie milym dodatkiem. King przeznaczylby cala sume na sierociniec. Walki na ringu go wykanczaly
***************
Walka trzecia
Po krótkiej przerwie Jun Kazama i Lee Choulan. Lee byl przybranym bratem Kazuy. Obaj straszliwie sie nienawidzili. Jun kochala Mishime mimo jego dziwnej natury. Spokojna kobieta, dla której przyroda byla najwazniejsza
- Znowu sie spotykamy. Mam wiec propozycje zebys sie wycofala. Skoro nie udalo ci sie sprostac nawet P-Jackom, to ze mna nie masz najmniejszych szans. Moze bysmy gdzies wyskoczyli po turnieju?- Powiedzial
- Nie wycofam sie. Jestem tutaj po to, zeby pomscic smierc kolegów- Powiedziala Jun
- Mówilem juz, ze winny jest Kazuya Mishima. Jak ktos jest cholernie bogaty, to sodowa uderza mu do glowy- Powiedzial Lee. Rozejrzal sie i dostrzegl Kazuye. Jego brat przygladal sie Jun i czekal na walke
- Kazuya ma swoje wady, jednak jest dobrym czlowiekiem. Co prawda czasem aroganckim i upartym, a czasami troche demonicznym- Powiedziala
' Dlaczego on oglada jej walke? Kim dla niego jest? Zaraz sie o tym przekonam '- Pomyslal i szeroko sie usmiechnal. Kobieta zaatakowala go. Choulan wykonal unik. Jun byla szybka, jednak jej ciosy byly slabe. Trenowala bowiem kung-fu, które w konfrontacji z twardym Mishima karate wypadalo blado. '' Srebrnowlosy Diabel '', jak nazywano Lee z latwoscia dawal sobie rade z Kazuya, który wolal trenowac samotnie. Kazama nie dawala jednak za wygrana i blokowala jego kopniecia. Lee uderzyl ja w brzuch. Jun zamroczylo. Mezczyzna nie tracac czasu zlapal ja jedna reka za wlosy a druga z calej sily uderzyl w twarz. Kobieta upadla na ziemie. Choulan doskoczyl do niej i zaczal uderzac nia o ziemie
- Skoncz to Choulan, ona tego nie wytrzyma!- Krzyknal Kazuya
- Spadaj- Odpowiedzial mu
- Przerwac to, przerwac, przerwac!- Mishima wyskoczyl na arene
- Oszolom jakis- Powiedzial Marshal Law
- Ha ukochana idzie bronic- Stwierdzil Lei Wulong
- WeĽcie stad tego kretyna!- Krzyczal Lee. Kazuya wzial ja na rece
- Nie skonczylem jeszcze walki- Powiedzial i bardzo mocno kopnal brata w plecy. Mezczyzna na moment przystanal, po czym poszedl dalej
- Przeciez powiniennem mu zlamac kregoslup a on nawet nie drgnal- Zdziwil sie Choulan
***************
Walka czwarta
- Dziwie sie, ze mój przyjaciel nie dotarl na turniej- Powiedzial Marshal
- Wogóle malo nas tutaj w przeciwienstwie do poprzedniego turnieju- Powiedzial Lei
- Ludzie sie wykruszyli- Stwierdzil
Zaczeli walke. Mieli wyrównane szanse, wiec zaden nie prowadzil. Walka stawala sie dluga i monotonna
***************
- Przerwales mi walke- Powiedziala Jun
- A mialem patrzec, jak ten dupek na moich oczach zabija mi ukochana?!- Uniósl sie
- Dlaczego na mnie krzyczysz?
- Kocham cie i nie pozwole nikomu skrzywdzic. Nikomu- Powiedzial
- A sobie? Sobie tez nie pozwolisz mnie skrzywdzic?- Spytala
- ?? Powiedzialas, ze zawsze bedziesz ze mna
- No to pozwól mi ze soba byc. Nie odtracaj mnie. Ani razu nie poswieciles mi choc kilku godzin tylko dla mnie- Powiedziala kobieta
- Ani jednej nocy. Jun ja juz dluzej nie chce mieszkac w miescie. Chce sie przeprowadzic do jakiegos spokojnego miejsca- Powiedzial. Jun pocalowala go, jednak mezczyzna sie wyrwal
- Ktos nas obserwuje!- Rzucil. Kobiecie zrobilo sie przykro
- Kazuya jestes zalosny. Rozumiem, ze twoje uczucia sa tajemnica i nie moga one wyjsc poza obreb sypialni. W walce Lei z Lawem byl remis, co za tym idzie w drodze losowan bedziesz walczyc ty Jun- Lee nabijal sie
- Jak to? Wobec tego, kto jest moim przeciwnikiem?- Spytala
- Twój przeciwnik stoi przed toba. Do tego dodam, ze to pólfinal, a wiec nalezy przeciwnika zabic by przejsc dalej- Choulan zlowieszczo sie usmiechnal
- Ty sobie zarty robisz! Ustawiles walki i dopisales zasady- Zdenerwowal sie Mishima. Lee pokazal mu regulamin
- Przeciez wiem, ze chcesz zabic ojca. Kiedy dojdziesz do finalu, bedziesz mial niepowtarzalna okazje- Powiedzial
PART THREE
- Poddaje sie- Powiedziala Jun
- I tak nie mialem z toba zamiaru walczyc- Powiedzial
- W tym turnieju slowa ' poddaje sie ' nie maja najmniejszego znaczenia- Stwierdzil Lee. Kazuya dostrzegl swojego ojca
- A wiec to tak! Powiniennes dac nam blogoslawienstwo, a nie zmuszac, by któres z nas zabilo swojego przyszlego wspólmalzonka- Wsciekl sie
- Blogoslawienstwo? Zarty na bok. Jestesmy nabogatszym rodem Japonii. Nie pozwole, aby byle jaka dziewczyna poslubila mojego syna. Co z tego, ze jest piekna? Jest nikim- Powiedzial Heihachi
- Twój syn? Co sie stalo, ze nagle sobie o mnie przypomniales? Nie obchodza mnie, ani twoje pieniadze ani nazwisko- Powiedzial Kazuya
- Masz racje, moim synem jest Lee. Ty jestes jedna wielka pomylka, taka sama, jaka bylo poslubienie twojej matki- Heihachi zacisnal zeby
- Zabiles ja....
- Milcz bekarcie!
- Kazuya bracie nie lam sie. Mam cos dla ciebie. Znalazlem to, jak sprzatalem na biurku- Choulan rzucil mu medalion. Kazuya otworzyl pokrywe
- Mama ??- Mezczyzna sie wzruszyl i próbowal ukryc lzy
- Zalosny- Heihachi odszedl
- Wznówcie walke- Powiedzial Lee
- Gdzie ci sie tak spieszy?
- Nie tylko ty masz kobiete
- Twoja ojciec z pewnoscia zaakceptowal
- Jeszcze jej na szczescie nie widzial- Odparl Lee
***************
- Zimno sie zrobilo- Zauwazyla Jun
- Nie czuje. Sluchaj Jun mam plan- Powiedzial
- ¬le patrzy z twoich oczu. Nawet bardzo Ä˝le
- Mój ojciec straszliwie mnie zezloscil
- Nie oszukuj mnie, bo juz dawno cie rozgryzlam
- Nic o mnie nie wiesz....
- Ty, który opetales mojego ukochanego i kontrolujesz jego dusze wiedz, ze bede o niego walczyc
- No brawo, jak sie tego domyslilas?
- Umiem porozumiewac sie z duchami. Poza tym moc, która dysponujesz nie jest wynikiem treningu. Przekracza sile zwyklego czlowieka. Byles ledwo zywy w walce z Beakiem, a prawie go zabiles. Kazuya, kiedy lezalam kolo ciebie wyzwalales nadludzkie cieplo- Powiedziala
- Dlatego chcialem, zebys ze mna zostala
- Nie odejde, za bardzo cie kocham, ale prosze, kiedy jestes ze mna nie demonstruj swojej drugiej natury
- Spróbuje. Mój plan jest taki: bedziemy walczyc nad jeziorem. Uderze cie i wpadniesz do wody. Wskocze za toba i po paru minutach cie z tej wody wyciagne a ty bedziesz udawac nieprzytomna
- Chce zeby ten turniej jak najszybciej dobiegl konca- Powiedziala. Zabrali sie za realizacje planu. Mezczyzna wepchnal Jun do jeziora. Potem wskoczyl za nia do wody
- Nie wyplywaja!- Lee patrzyl na wode. Po jakims czasie wynurzyl sie Kazuya trzymajac Jun na rekach
- Wygralem- Powiedzial
- W takim razie teraz kolei na mnie i Nine- Powiedzial Lee. Mishima odnalazl Leia.
- Umiesz pilotowac helikopter?- Spytal
- Mozna tak powiedziec
- Masz tu kluczyki i zabierz stad Jun. Polec do Tokyo i wybierz sie do siedziby Mishima Corporation. Kolesiowi w portierii powiedz, ze jestes czlowiekiem Kazuy Mishima i masz rozkaz zostawienia Jun w jego biurze. Jezeli beda jakies problemy to zostaw ja u Bruce'a Irvina- Powiedzial Kazuya
- Czy ja sie przeslyszalem, czy ty mi rozkazujesz?
- Nie mam czasu na zarty
Mezczyzna zlapal go za szyje i przycisnal
- Ghaa a niech cie
Wulong posadzil kolo siebie kobiete i zajal miejsce w helikopterze. Potem odlecial
- Tak bedzie dla ciebie bezpieczniej. Lada moment diabel przejmie kontrole nad moja dusza, a ty na szczescie nie bedziesz musiala tego ogladac- Powiedzial sam do siebie
- Bede nad toba czuwac
- Co? Kto to powiedzial? Mam jakies omamy
- Nie, dobrze slyszysz
- Przeciez tutaj nikogo nie ma
- Spójrz w góre
Mezczyzna spojrzal, ale nic tam nie dostrzegl
- Wolne zarty!
- Odwróc sie
- Skoncz sobie ze mnie zartowac!
- Uspokój sie i pozbadÄ˝ przez jakis czas zla ze swojego serca. Czujesz, jak glaszcze cie po policzku?
- Czuje. Poczekaj...Kim jestes?
- Aniolem Strózem Jun, a teraz takze twoim
- Aniolem? Jak osoba, któa sprzedala swoja dusze diablu moze miec aniola?
- Bo widzisz, w glebi duszy pozostalo w tobie dobro. Diabel czerpie swoja energie z twojej checi zemsty, która jest tak ogromna, ze pozwala mu przejmowac nad toba kontrole. Kazuya walcz o siebie
- Juz jest za póÄ˝no. Chcialem by dal mi moc potrzebna do zabicia ojca, a on wzial w zamian moja dusze. Nawet wiecej, zabral mi zycie
- Boisz sie a on z twojego strachu kpi. Odrzuc go, a nie bedzie w stanie nic ci zrobic. Zabij zlo dobrem
- Jeszcze nie teraz, jest mi potrzebny
- Tu jestes, szukam cie wszedzie. Walczysz teraz ze mna- Powiedzial Lee
- Pamietaj co ci mówilem
- Pospiesz sie Lee bo sie spiesze- Kazuya wyskoczyl na niego. Mezczyzna zrobil unik. Obaj sie starli
- Zrobiles postepy- Zauwazyl Choulan
- Ty tez nie próznowales
- Pokaz mi ten cios, którego za cholere nie moge opanowac
- Ten?- Kazuya zlapal go za kolnierz i uderzyl noga z dwóch stron po glowie. Lee wytarl z twarzy krew
- O ten mi chodzilo. Teraz ja ci chce pokazac, czego sie nauczylem
Mezczyzna wykonal w powietrzu obrót i uderzyl brata noga w twarz
- He he ladny cios. Dobra dosyc tej zabawy- Powiedzial i wytarl krew. Blyskawicznie doskoczyl do Lee. Mezczyzna nie zdazyl wykonac bloku i momentalnie lezal na ziemii. Kazuya zlapal go za noge i zlamal ja
- Argh!!
Choulan zwijal sie z bólu
- Teraz zlamie ci druga, aby cie unieruchomic
- Kazuya ja sie potem nie wydostane z tej wyspy!
- Nie ma takiej potrzeby, zostaniesz na niej
- Puszczaj mnie, jestes szalony
- Widze w twoich oczach strach. Powiedz, czego sie boisz. Tego, ze zaraz zginiesz z mojej reki, czy tego, ze nie zobaczysz juz ukochanej?
Mezczyzna uderzyl go piescia w twarz
- Ziemia ladnie wchlania krew...a ty odpowiedz mi w koncu, czego sie boisz?
- Ze mnie tu zostawisz
- Wiesz co sobie pomyslalem? Po co mam lamac ci noge, jak moge zlamac ci kregoslup
- Okaz litosc, nie rób tego!- Blagal
- Bo?
- Ty mnie wogóle nie rozumiesz. Nigdy mnie nie rozumiales. Ty wychowywales sie majac ojca, a ja nie mialem nikogo. Zyles w bogactwie, ja mieszkalem na ulicy. Kiedy mnie zabrales z ulicy i zostales moim naklepszym przyjacielem myslalem, ze tak bedzie zawsze. Jednak, gdy Heihachi stwierdzil, ze ja jestem jego synem, aty sie dla niego nie liczysz znienawidziles mnie. Dla chlopaka z ulicy taka mozliwosc szybkiego wzbogacenia sie bylo nie lada gratka. Jednak pojawily sie liczne nakazy i zakazy. Swój zwiazek z Anna trzymalem w tajemnicy. Ja równiez chce zabic Heihachiego. Kazuya nie wiesz, ale ja mam siostre. Jednak Heihachi zabronil mi jej szukac- Mówil Lee
- On sobie moze zabraniac. Szefem M-Corporation jestem ja. Powiedz mi jedno, kto naslal P-Jack na Jun i jej kolegów?
- To byly moje P-Jack. Jednak ktos zmienil im program. Przyjrzalem sie temu w laboratorium i okazalo sie, ze ich jedynym celem bylo zabijanie. Moje P-Jack mialy program pomagania mi w laboratorium
- Jun smiala sie, ze uratowal ja ksiaze z bajki- Mishima usmiechnal sie. Zszedl z brata
- Jestes zmienny, jak baba
- Cicho. Wiesz co sobie pomyslalem? W dupie mam teraz Heihachiego. Ta wsypa lada chwila wybuchnie. Bierzemy helikopter i spadamy stad
- Polamales mnie i ruszyc sie nie moge. Kto bedzie pilotowal?
- Autopilot. Umiesz to zaprogramowac?
- Jasne tylko mnie do tego helikoptera zanies
PART FOUR
- Widzisz, jednak umiesz przeciwstawiac sie zadzy zemsty
- Za cene odebrania mi mocy, która dal diabel
- Nie jest ci potrzebna
- Jestem teraz tak slaby, ze kazdy jest w stanie mnie pokonac
- Mylisz sie ,jestes teraz silniejszy
- Co ty mozesz wiedziec?!
- Najlepiej zapomnij o Mishima Corporatiion i wszystkim, co z nia zwiazane. Lee sie nia zajmie, aHeihachi wyladuje w wiezieniu. Poza tym pamietasz, co Jun mówila, kiedy byla na wyspie?
- Ze nie bylo jeszcze chwili, kiedy bysmy mogli byc dluzej sam na sam
- To cos znaczy, prawda?
- Nie wiem oswiec mnie
- Jun chce miec z toba dziecko, chce normalnej rodziny
- Dziecko? Przeciez jak opuszcze korporacje, to nie bedziemy miec wogóle pieniedzy
- Mozesz prosic o nie Lee. Nie odmówi, w koncu darowales mu zycie
- Moge tez pracowac w sklepie obuwniczym. W koncu zbieram tenisówki
- Ja bede strzegl waszej rodziny
- Czekaj, a co z diabelskim genem?
- Obmyjcie sie w poswieconym Ä˝ródle. To te Ä˝ródelko, gdzie Jun bierze kapiel
- Te idiotyczne japonskie zwyczaje
***************
mishima Corp
- Wrócilem, gdzie Jun?
- W panicza pokoju tak, jak panicz prosil
Kazuya poszedl do pokoju. Kobieta lezala na lózku. Plakala
- Chyba przyszedlem nie w pore
- Kazuya!- Jun uwiesila mu sie na szyi- Mówili w radiu, ze wyspa eksplodowala i sie przestraszylam
- Spokojnie wszyscy sa cali. Pakuje sie i przeprowadzam do ciebie
- A co z korporacja?
- Lee sie nia zajmie
Mezczyzna spakowal sie. Zadzwonil do recepcji, aby Choulan sie u niego zjawil. Jego brat o kuli, jakos do niego dotarl
- Co jest?- Spytal
- Korporacja jest twoja, ty nia od teraz rzadzisz. Jedynie wyplacaj mi co miesiac jakies pieniadze, bo sie wyprowadzam
Lee przetarl ze zdziwienia oczy
- Jak to wyprowadzam sie?!
- Tak, jak slyszales
- No dobra, w koncu to twoje zycie
Jun usmiechnela sie
PROLOG
2 lata póÄ˝niej
- No Jin zrób krok do taty,no...nie znowu sie wywaliles
- Ja sie nim zajme. Ty nakarm zwierzeta
- Robi sie....
FINE


Udalo sie :P Moderator moze usunac tamten post
http://pustamiska.pl klik!

<a href="http://bluesbrothers.deviantart.com" target="_blank">Moje dzielka :) </a>
0

#31 Użytkownik nie jest zalogowany   ajka** 

  • Częsty bywalec
  • PipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 138
  • Rejestracja: Thu, 03 Nov 05
  • Gender:Female
  • Location:polska---
  • Interests:fantasy, fotografia, filmy, muzyka, i du?o wi?cej....zale?nie od nastroju;)magia, okultyzm, ezoteryka.

Napisano 24 November 2005 - 21:26

B)
hm, na razie ubralam to w takie slowa i nie wiem, czy i jak dokonczyc. Nigdy wczesniej o "pajaczku" nie pisalam, wiec :(

1* Deszcz kapal z chmur juz którys dzien z kolei. Zmeczone tym niebo przybralo odcien, niczym wyraz twarzy pochmurnego starca. Jednak ulice Nowego Yorku posepnie kusily, by chociaz na jedna chwile wynurzyc sie z domu...
Okolo 23 pm Peter Parker wracal z wydawnictwa. Znowu czul destrukcyjnie dzialajacy uplyw czasu, spedzonego w samotnosci. Przystanal dwie przecznice od swojego bloku,
tuz za rogiem malego sklepiku z dewocjonaliami, który „dawno ktos powinien byl zburzyc” (jak mawiali okoliczni bywalcy pobliskiego monopolu).
Uslyszal jakas sprzeczke dwóch mezczyzn, szarpanine. Poczul gwaltowny przyplyw narastajacej w nim, znajomej sily..
- Pusc mnie, kretynie! al,.. mówilem ci juz, ze nie mam pojecia, dokad odeslali twojego kumpla...-krzyczal jeden z nich, próbujac uwolnic sie od napastnika.
- Gadaj, gdzie on jest, albo rozwale ci leb i nie bedziesz wiecej zaciagal dlugów, zapchlona
gebo!!- nie dawal za wygrana napastnik- No, gadaj, bo....co u licha..?!- zaczal wymachiwac bronia we wszystkie strony.- Kto tu u dia......
W tym momencie Spider-Man powalil go na ziemie. Przystanal na moment i uwaznie spojrzal na drugiego. Tamten, nie czekajac na ruch niespodziewanego „goscia”,
rzucil sie do ucieczki, mamroczac pod nosem paniczne : „dzieki ‘’.
Peter poczul nagla potrzebe bycia z kims. Chcial sie wtulic w ramiona MJ, ale jej juz nie bylo...Zrezygnowany, samotny i przygnebiony, wdrapal sie na dach budynku. Lubil tak siedziec i patrzec na ogromne, lsniace moca nocnych lamp i neonów, miasto.
Ilekroc czul sie tak, jak tego wieczoru, zawsze powracal myslami do slów wujka Bena:
„ - Zawsze kiedy mówiles o uczciwosci, odwadze, sprawiedliwosci...liczylem, ze bedziesz mial odwage, zrealizowac te marzenia. –Chce wlasnego zycia. – Dostales dar, Peter. Ogromnej mocy towarzyszy ogromna odpowiedzialnosc...”
Peter, ze lzami w oczach, lecz nowa sila w sercu, zwinnie poszybowal ponad
mrocznymi ulicami Nowego Yorku.

2* Laboratory AM&F (Association Medicine and Physics) 7:00 AM Harry Osborne konczyl wlasnie swój nowy, genialny- w jego mniemaniu- projekt, dzieki któremu raz na zawsze rozprawilby sie ze swoim wrogiem. Wynajal grupe fachowców, sam przeciez nigdy nie spelnil oczekiwan tak wielkiej osobistosci, jaka byl jego ojciec....
“ Zniszcze cie, Spider-Manie. Zapamietaj sobie, ze ja, Green Goblin, odrodzilem sie, by dokonczyc dzielo mojego ojca....
...MJ...tak, ona nie byla warta mojego zachodu. Jak dobrze, ze sie z nia rozprawilem”.
Na twarzy Harry’ego pojawilo sie cos na ksztalt usmiechu, ale w jego zimnych oczach nie bylo nawet iskry radosci, jedynie chec zemsty i nieskonczona nienawisc..

Peter wstal dosc póÄ˝no i kiedy zorientowal sie, ze wlasnie od co najmniej godziny powinien byc w pracy, zerwal sie z lózka i ...niestety wpadl prosto na szafke nocna, która, nie wiadomo czemu, znalazla sie nie tam, gdzie powinna byc.
Lekko poobijany dotarl do wydawnictwa i juz na wstepie musial wyjsc, póÄ˝niej znowu wejsc, az wreszcie zostal wyslany do hotelu „The Blue Surfeit”, gdzie mial zrobic kilka zdjec jakiejs waznej osobistosci z branzy papierniczej.
Sala konferencyjna wypelniona byla po brzegi dziennikarzami, reporterami. Panowal ogólny
halas. Pet pomyslal, ze cale to zamieszanie nie warte jest zachodu.
Udalo mu sie zrobic kilka fotografii, wiec uznal, ze nic tu po nim. Wstal z fotela (na którym przesiedzial prawie caly ten bankiet), poczym wpadl prosto na Harry’ego:
- Harry! czesc! Jak milo! Co tu robisz?..Harry..?- duze oczy Petera patrzyly ze szczera troska na przyjaciela. Na czole Harry’ego perlily sie kropelki potu, z jego ust czuc bylo spozyty niedawno mocny trunek:
- Powiedz mi, gdzie go znajde, Pet!- jego wyraz twarzy przerazil Petera- Przeciez dobrze wiesz, gdzie sie ukrywa ta kreatura! Gdzie jest zabójca mojego ojca!! Gdzie jest Spider-Man!
Parker usilowal wyswobodzic sie z uscisku przyjaciela – Nie wiem, Harry, nie wiem, gdzie on jest. To on zawsze wie, gdzie ja jestem. Pusc mnie, za duzo wypiles. –
Dziwne zachowanie Harry’ego i Peta, zaczelo przeszkadzac bawiacym sie w hotelu gosciom.
- Harry, wyjdÄ˝my na taras, tam pogadamy.- próbowal uratowac jakos cala ta sytuacje-
-Zostaw mnie!!- Osborne szarpnal sie i glosno warknal. W sali zalegla cisza. - Jestes taka sama lajza, jak on. Nie wiem, czemu mój ojciec tak bardzo cie cenil! Nawet teraz, po jego smierci, czuje, ze on nadal jest obecny! W moim domu, w mojej pracy, w mojej glowie! I ciagle slysze, jak mówi o byciu doskonalym, o geniuszu wynalazków!! I tak bardzo kocham mego ojca, ze pomszcze go! Z twoja pomoca lub bez!- teraz zblizyl sie tak bardzo do Petera,
zeby tylko on mógl go uslyszec i wycedzil przez zacisniete zeby - Ale i ty w tym momencie jestes winien jego smierci!!!
Harry odwrócil sie i wyszedl. Peter stal tak i znosil zszokowane wyrazy twarzy wszystkich obecnych przy tej rozmowie. Jeszcze zdazyl zawolac: - To nim zawladnelo, Harry!! To nie on zawinil ! - Harry natychmiast zawrócil i zadal Peterowi cios, po którym w sercu Spider-Mana do konca miala pozostac rana.

3* Dzien jak co dzien. Okolo poludnia Peter dostarczyl szefowi kolejna fotografie „tajemniczego” Spider-Mana, za która - jak zwykle- zarobil zdecydowanie za malo. Postanowil odwiedzic swoja ciocie, May. Wydarzenia z ostatnich szesciu miesiecy odbily sie powaznie na jej, nie najmlodszym juz, organizmie.
May siedziala na werandzie swojego domu. Pila herbate i usmiechala sie do swoich wspomnien z czasów, kiedy ona i Ben, poznali sie. Z rozmarzenia wyrwal ja znajomy, jakze mily glos:
- Witaj, ciociu May!- zawolal Peter. Podszedl i cmoknal ja w policzek – Przywiozlem ci troche rzeczy. Pomyslalem, ze moze pomoge ci w czyms. Mam dzis duzo wolnego czasu.
- Oh, Peter, Peter- May przytulila go do siebie – Jak dobrze, ze jestes. Czasem czuje sie tu bardzo samotna. ChodÄ˝ za mna, mam pyszny obiad.
Peter rozejrzal sie po domu. Dobrze mu bylo, kiedy mieszkal z wujostwem.
Przez caly czas kosztowania posilku, ciocia przygladala mu sie uwaznie i wreszcie zapytala : - Peter, kiedy zamierzales powiedziec mi, ze juz nie studiujesz??
Westchnal, wytarl usta chusteczka i spojrzal ze smutkiem na May : - Mialem zamiar powiedziec ci o tym, ciociu May, ale nie bylo okazji...Ja...
- Nie masz pieniedzy? Masz jakies problemy?- przerwala mu zatroskana- Nie, nie. Ja po prostu ..jestem ostatnio bardzo zajety. Praca, wiesz, zmeczenie..- Ale wróce na uczelnie,
obiecuje ci, jak tylko ...jak sie troche pozbieram. A teraz ciociu, wybacz, ale zrobilo sie juz dosc póÄ˝no i ....
W tej chwili poczul ten dziwny niepokój. Spojrzal na May przerazony i wybiegl z domu. W tym momencie tuz nad jego glowa pojawil sie najobrzydliwszy stwór, jakiego kiedykolwiek widzial. Zanim Peter zdolal cokolwiek zrobic, potwór rzucil nim o sciane budynku. Uslyszal krzyki swojej ciotki , ale nie mógl sie podniesc, zeby jej pomóc. Stwór odezwal sie niskim, zachrypnietym glosem:
- A teraz, jesli chcesz, zeby przezyla, powiesz MU, ze na niego czekam!- ha hahahahaha- Na pewno mnie znajdzie !!!! hahahahahahha- Kreatura oddalala sie niemalze z predkoscia swiatla....
Peter nie mógl w to uwierzyc : „ To nie moze byc prawda......Green Goblin wrócil, zeby mnie zabic...czyzby to byl... nie, nie on, nie Harry! „
- A ZEBY CIE.....HARRY OSBORNE !- wykrzyknal i juz dluzej nie zwlekal. – DOPADNE CIE GOBLINIE! I zniszcze- dokonczyl szeptem .

:spiderman:
PóÄ˝niej dopada Goblina, zabija go, bo dowiaduje sie, ze to on zabil MJ. Oczywiscie ciocia May zostaje ocalona:) W razie jakby Spider-Man mial zostac kawalerem, bedzie gotowala mu obiadki :D
Dalej Peter Parker poznaje fantastyczna dziewczyne(...)-wszystko w bardzo komicznej sytuacji.
Nastepnie okazuje sie, ze w Laboratorium AM&F dziala jeszcze ktos. Tajemniczy koles, który kombinowal "za plecami" Harry'ego Osborna ...To bedzie ten HopGoblin, czy jak mu tam :(
A najlepsze na koniec. W momencie kryzysowej walki Spider-Mana z HopGoblinkem, okazuje sie, ze dziewczyna, która poznal (jak wyzej)jest... Spider-Girl ;)

I zyli dlugo i szczesliwie.
:>
0

#32 Użytkownik nie jest zalogowany   Kurt 

  • Sid
  • PipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 111
  • Rejestracja: Thu, 25 Aug 05
  • Location:Vault 13
  • Interests:1. OLIVIA<br>2. KKK

Napisano 27 November 2005 - 09:32

Jestem w szoku...
Pierwszy raz widze zeby post ajki~ byl na temat! XD
Cos mi nie pasuje to opowiadanie do twojego sposobu bycia etc xD Ale nie jest najgorzej...

@topic
Ja juz poisalem na starym forum :)
Sceneriusze do komiksow -> tak
Opowiadania -> nie

I wszystko jqasne ;p


/Jemma
People coming, People are dying, but it's like that, and that's the way it is!

We are one of a kind, we are the Black Widows. Rebellious insects stigmatised. Yearning for a holy sacrifice. Unmasked divinity, Chaos is the name. Your period has faded, it's over. All you can do now is nothing. Stop the control, and start to surrender. Suffer.

Hate it or love it
0

#33 Użytkownik nie jest zalogowany   blackcat 

  • Kocia włamywaczka
  • PipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 788
  • Rejestracja: Sun, 11 Sep 05
  • Location:Szczecin
  • Interests:black cat:bizuteria,itp.<br />AHAAAAA moje:D to komiksy (spiderman,catwoman),gry na kompa itp. :P

  Napisano 28 November 2005 - 09:13

moje arty sa na tej stronie(moje sa tylko narysowane kredkami i olowkiem :) )
0

#34 Użytkownik nie jest zalogowany   ajka** 

  • Częsty bywalec
  • PipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 138
  • Rejestracja: Thu, 03 Nov 05
  • Gender:Female
  • Location:polska---
  • Interests:fantasy, fotografia, filmy, muzyka, i du?o wi?cej....zale?nie od nastroju;)magia, okultyzm, ezoteryka.

Napisano 29 November 2005 - 07:43

Użytkownik blackcat dnia Nov 28 2005, 10:13 napisał

moje arty sa na tej stronie(moje sa tylko narysowane kredkami i olowkiem :D )

~feliciahardy?? :P to twoje rysunki?jesli tak to calkiem, calkiem :P

:P teraz moze cos takiego, jesli nie dokoncze, to moze ktos to zrobi za mnie, ok?
-jak zwykle jeszcze bez tytulu :) -
1.
- Dlaczego tu jest tak cicho...-zastanawial sie Jacob, który dziwnym trafem znalazl sie zupelnie sam w srodku zielonej, pachnacej Tajgi.- I co ja tu u licha robie...
Jeszcze wczoraj, jak co wieczór, zjadl solidna porcje frytek, troche poczytal i po prostu poszedl spac! Fakt, ze ostatnio miewal jakies dziwne, niecodzienne zdarzenia typu „spotkania trzeciego stopnia” ze staruszka, gadajaca do niego niezrozumiale slowa i jadaca tym samym tramwajem, ale to zwykle przypadki.
-To wszystko tylko mi sie sni...- uspokajal sie i coraz bardziej spanikowany zmierzal przed siebie, w glab obcego miejsca...
Przedzieral sie przez zarosniety, ponury las. Byl glodny, zmarzniety i ponad wszelka miare zly! Zly to za malo powiedziane, byl wkurzony, nic nie rozumial z tej calej sytuacji! Mysli klebily sie w jego glowie, momentami chcialo mu sie nawet smiac. Nic z tego nie rozumial!!
Nagle przystanal. Rozejrzal sie, przelknal sline.
„Tu ktos jest”- pomyslal i poczul przenikajacy go strach. Szybko schowal sie za najblizszym drzewem. Wzial do reki jakis patyk. Oparty plecami o wielki swierk, przymknal oczy i wstrzymal powietrze...”Teraz!” , pomyslal, poczym wyskoczyl zza drzewa i zamachnal sie z calej sily na nadchodzaca postac.
- Nie!!- uslyszal tylko i poczul na zebrach silne kopniecie...

„Matko, co za ból”- mysli Jacoba krazyly w wokól zlamanych- jak sadzil- zeber. Teraz trzymal sie reka za glowe i próbowal otworzyc oczy. „Co to za zapach, czyzbym spal dzis przy kominku w pokoju rodziców?”...
- No, nareszcie. Juz myslalam, ze bedziesz spal cala wiecznosc. Pamietasz, co sie stalo? Nie bój sie, nic ci nie bedzie.
Jacob zerwal sie z poslania, które okazalo sie byc sterta mchu i lisci. Zamiast kominka, ujrzal prowizoryczne ognisko i slaby plomien ognia. To jednak nie byl sen, a on naprawde utknal w jakims koszmarze!
Spojrzal teraz na dziewczyne, która, rozbawiona jego panika, po prostu stala i patrzyla, jak miotal sie przy jakichs krzakach. Byla mala. Zdecydowanie za mala, zeby go kopnac tak mocno!
-Kto jest z toba!- teraz znów zaczal krecic sie w kólko.
-Jestem Vikha- usmiechnela sie – i jestem sama- dodala.


2.
Slonce konczylo wlasnie swoja codzienna wedrówke. Tajga odezwala sie glosem dzikich zwierzat. Gdzies w samym sercu tej Królowej Lasów, dwoje mlodych ludzi, próbowalo rozwiazac nurtujaca ich zagadke.
- Czyli jestes po prostu zwyklym uczniem, który lubi nieprawdziwe historyjki, tak?- zapytala Vikha i figlarnie przechylila glowe.
Jacob sam nie wiedzial czemu ,ale poczul sie urazony, gdy nazwala go „zwyklym”.
Podrapal sie za uchem i powiedzial:
- Najzwyklejszym w swiecie! Dlatego nie mam zielonego pojecia, co ja tu wlasciwie robie!
I gdyby nie to, ze ktos jeszcze ze mna jest, uznalbym, ze to jakis dziwny sen!
Dziewczyna przystanela teraz i powiedziala calkiem juz powaznym tonem:
- Ja tez jestem zwykla dziewczyna, Jacob. I nie wiem, skad sie tu wzielam,ale...- przerwala na chwile i dodala znacznie juz ciszej: - Ale boje sie, ze to ma zwiazek z tym.
Vikha zaczela szukac czegos w swoim plecaku, a kiedy juz to znalazla, Jacob ze zdumienia wytrzeszczyl oczy i cofnal sie o krok. Wykrzyknal zachrypnietym glosem:
- Skad masz Sztylet Dulhii ?!?- patrzyl to na nia to na "skarb Dulhanów".
- Zawsze byl u mnie. Kiedys podarowal mi go ojciec. Zanim zmarl...I powiedzial wtedy: „ Vikha, córko, strzez go. Strzez go jak siebie samej. A kiedy juz przyjdzie Czas Wielkiego Odrodzenia, bedziesz wiedziala o tym pierwsza”...- Vikha schowala sztylet, jakby wystraszyla sie, ze jej zaraz zniknie..- Ale skad znasz jego nazwe??
Jacob stal nieruchomo, robiac od dluzszego czasu glupia mine, jakies dwie minuty, poczym potrzasnal glowa i dzielnie oswiadczyl:
- Cokolwiek ja tu robie, i ty tez, chce do domu. I to zaraz jak tylko sie wyspie! Poszukajmy czegos na rozpalke i legowisko. Udal sie w poszukiwaniu chrustu, Vikha natomiast zabrala sie za ugniatanie galezi.
Noc przywitala ich pachnacym chlodem. Niebo rozblyslo tysiacem galaktyk. A Tajga...
- W nocy tu jest koszmarnie....- przelknal sline Jacob- zupelnie jakby tuz za poswiata z naszego ogniska, nie bylo juz nic...pustka jakas..- poczul sie nagle glupio. ”Co ja gadam”. Historie sztyletu znal z opowiadan swojego dziadka. Ale nigdy nie wierzyl w te bajki.
- Vikha! Hej, wstawaj! Teraz twoja kolej warty!- Jacob chcial dotknac jej ramienia, ale trafil jedynie na sterte pogniecionych lisci....
:>
0

#35 Użytkownik nie jest zalogowany   Crov 

  • Stały bywalec
  • PipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 501
  • Rejestracja: Tue, 23 Aug 05

Napisano 29 November 2005 - 09:46

Użytkownik ajka** dnia Nov 29 2005, 08:43 napisał

Użytkownik blackcat dnia Nov 28 2005, 10:13 napisał

moje arty sa na tej stronie(moje sa tylko narysowane kredkami i olowkiem :P )

~feliciahardy?? :) to twoje rysunki?jesli tak to calkiem, calkiem :P

Raczej tapety, bo ten rysunek Felicji gdzies widzialem a patrzac na jego wczesniejsze rysunki watpie by nawet tak przekalkowal...
0

#36 Użytkownik nie jest zalogowany   LukeSpidey 

  • Krypton League Master
  • PipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 52
  • Rejestracja: Tue, 30 Aug 05

Napisano 29 November 2005 - 10:48

Mój Spidey http://www.spider-man.pl/media/fana.../Spiderman4.jpg

Kiedys mialem jeszcze jednego, ale gdzies mi odlecial. :)
0

#37 Użytkownik nie jest zalogowany   ajka** 

  • Częsty bywalec
  • PipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 138
  • Rejestracja: Thu, 03 Nov 05
  • Gender:Female
  • Location:polska---
  • Interests:fantasy, fotografia, filmy, muzyka, i du?o wi?cej....zale?nie od nastroju;)magia, okultyzm, ezoteryka.

Napisano 29 November 2005 - 13:31

Użytkownik LukeSpidey dnia Nov 29 2005, 11:48 napisał

Mój Spidey http://www.spider-man.pl/media/fana.../Spiderman4.jpg

Kiedys mialem jeszcze jednego, ale gdzies mi odlecial. :P

fajny, ale nie jestem pewna, czy on "leci", czy próbuje oderwac sie od sciany :)
:>
0

#38 Użytkownik nie jest zalogowany   LukeSpidey 

  • Krypton League Master
  • PipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 52
  • Rejestracja: Tue, 30 Aug 05

Napisano 29 November 2005 - 14:51

Raczej leci. :P Zabraklo mi czasu i nerwów, zeby narysowac tlo. Ale postaralem sie o to w obrazu przy sygnaturce posta. :)
0

#39 Użytkownik nie jest zalogowany   Crov 

  • Stały bywalec
  • PipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 501
  • Rejestracja: Tue, 23 Aug 05

Napisano 29 November 2005 - 15:24

Luke - ta z Batmanem sygnaturka lepsza. Gdybys w Spidey'owej poprawil budynek do ktorego jest przyklejony...
0

#40 Użytkownik nie jest zalogowany   Crov 

  • Stały bywalec
  • PipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów 501
  • Rejestracja: Tue, 23 Aug 05

Napisano 29 November 2005 - 15:25

Użytkownik innuendo dnia Nov 9 2005, 17:04 napisał

PROLOG
2 lata póÄ˝niej
- No Jin zrób krok do taty,no...nie znowu sie wywaliles
- Ja sie nim zajme. Ty nakarm zwierzeta
- Robi sie....
FINE

Erm, prolog jest na poczatku. Na koncu jest epilog.
0

Udostępnij ten temat:


  • 8 stron +
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • Ostatnia »
  • You cannot start a new topic
  • You cannot reply to this topic

1 User(s) are reading this topic
0 members, 1 guests, 0 anonymous users