| Bohaterowie |
|
EZEKIEL
Ezekiel był całkiem tajemniczą postacią. Ukazał się Peterowi, odkrył przed nim jego prawdziwe pochodzenie, pokazał takie same moce, które posiada i zaoferował Peterowi sanktuarium, schronienie które mogło powstrzymać Morluna przed znalezieniem go. Podczas rozmowy, Peter zapytał go o pochodzenie jego mocy...
FLASH THOMPSON
Flash Thompson to bliski przyjaciel Petera Parkera i były uczeń szkoły Midtown High. Jego ojciec, znany policjant Harrison Thompson był alkoholikiem i często dręczył swoją rodzinę, znęcając się głównie nad swoim synem. W odpowiedzi, młody Flash stał się okolicznym osiłkiem, który wyładowywał swoją frustrację na słabszych dzieciach...
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Numer: The Amazing Spider-Man #622
Tytuł 1: It Is The Life
Tytuł 2: Stages Of Grief
Wydawnictwo: Marvel Comics 2010
Data wydania w USA: Kwiecień 2010
Scenariusz 1: Fred Van Lente
Scenariusz 2: Greg Weisman
Rysunki 1: Joe Quinones
Rysunki 2: Luke Ross
Okładka: Simone Bianchi & Simone Perruzzi
Tusz 1: Joe Quinones
Tusz 2: Luke Ross
Kolory 1: Joe Quinones
Kolory 2: Rob Schwager
Litery: VC's Joe Caramagna
Pomocnik redaktora: Thomas Brennan
Redaktor: Stephen Wacker
Redaktor wykonawczy: Tom Brevoort
Redaktor naczelny: Joe Quesada
Wydawca: Dan Buckley
Producent wykonawczy: Alan Fine
Cena okładkowa: $3.99
Liczba stron: 12 (1) + 20 (2)
Przedruk w Polsce: Brak
Inne: Streszczenie
|
Niesamowity Spider-Man to istna sinusoida. Gdy na chwilę odzyskam wiarę w talent twórców po przeczytaniu jakieś dobrej historii (Mysterioso), zaraz dostaje życiowym obuchem w łeb, gdy w ręcę wpada mi taki oto komiks, jaki właśnie oceniam.
Pierwsza strona... i od razu merytoryczno-wizualny dramat, po którym pozostaje tylko załamać ręcę. Wstrętna oprawa wizualna, czyli to co wpierw rzuca się w oczy, to jeden siarczysty policzek wymierzony w moją twarz, ale zaraz potem przychodzi kolejny, znacznie dotkliwszy cios. Kto wpada na takie debilne pomysły? Przecież to co zrobiła Black Cat dyskwalifikuje ją pod każdym możliwym względem. Kompletny idiotyzm. A Spider-Man? Jak może dalej być z tą kobietą? I grać rolę amanta z niepohamowanym libido, która zupełnie, ale to zupełnie, do niego nie pasuje. Oczywiście "postaci" są niewinne, tylko sprawujący nad nimi pieczę twórcy, który w tym swoim "coolowym" podejściu zapędzają się często zbyt daleko. Jakby tego było mało, chyba zapomnieli, że Black Cat oddała Pająkowi próbkę skradzioną z sejfu Mister Negative'a, więc skąd to zamieszanie? Niestety na kolejnych stronach absurd goni absurd, począwszy od ubranego na "gota" Petera Parkera, a skończywszy na pułapce, jaką zastawiono na Morbiusa. Jeśli tak mają wyglądać powroty klasycznych postaci, to ja podziękuję. Jednym słowem: żenada.
Na szczęście druga historia zamieszczona w tym numerze poprawiła mi humor. Nie ulegajcie jednak złudzeniu, jest to jak najzupełniej poważna opowieść z gatunku tych "ambitnych", w której to Flash Thompson przechodzi w odwrotnej kolejności wszystkie etapy żalu opisane w psychologicznym modelu stworzonym przez amerykańską psychiatrę, pochodzenia szwajcarskiego - Elisabeth Kübler-Ross. Przewija się przez nią wiele znajomych twarzy - pojawia się nawet ojca Flasha, ale co najważniejsze powraca jego była dziewczyna, Sha Shan, która zostaje jego fizjoterapeutką. No i oprawa graficzna o niebo lepsza, bądź co bądź, Luke ROss to klasa sama w sobie.
Komiks otrzymuje 2,5 pajączka.
Ocena: 
Autor: Dawidos
Na wstępie napiszę, że numer, którego recenzję teraz czytasz, jest grubszy, zawiera dwie opowieści, jest droższy, a mimo to nie jest wart złamanego grosza.
Po tym krótkim wstępie, przejdę do oceny pierwszej z zaprezentowanych historii. Otóż po udanych, przywracających po części nadzieję zeszytach, The Amazing Spider-Man spadł na sam dół. Opowieść ta już od pierwszych stron jest głupia, infantylna, pozbawiona sensu, a do tego graficznie odpychająca prostacką kreską spod ręki Joe Quinonesa, która równie dobrze mogłaby robić za nieudaną karykaturę. Zagłębmy się teraz w fabułę. Black Cat informuje Spider-Mana, po upojnej nocy, że sprzedała jego krew jakiemuś wampirowi. Łał! Cóż za genialny pomysł! (jakby ktoś nie wyczuł, jest to sarkazm) Tylko zastanawia mnie skąd ona tą krew wzięła. W ostatnim numerze oddała ją Pająkowi, a to by oznaczało, że musiała ją znowu ukraść, tylko, że z mieszkania Petera, a to z kolei oznaczałoby, iż wie kim nasz bohater jest pod maską. Pominę fakt fetyszu - seks w maskach - w końcu różne zboczenia chodzą po ludziach, ale widać, że scenarzyści robią z Black Cat niewyżytą seksualnie kobietę. Szkoda tylko, że zapomnieli, iż była ona z Pumą. Idąc dalej widzimy Petera w jakimś debilnym makijażu próbującego odnaleźć swoją krew. Tak trafia na zakochaną w Morbiusie wampirzycę, której jednak ten nie bardzo kocha. Następnie Śmierć fatalnie zakochanej, zniszczenie próbki krwi, spowiedź wampira i poświęcenie Pająka, poprzez dobrowolne oddanie krwi. Głupie, z olbrzymim błędem w fabule i do tego ze zniechęcającymi rysunkami.
Druga część jest jednak o niebo lepsza. Opowiada o Flashu, który przechodzi przez psychologiczne etapy związane ze swoim kalectwem. Tylko kurcze, albo ta historia jest jakoś dziwnie poskładana, albo on to wszystko przechodzi na opak... No trudno. W każdym razie fajnie, że scenarzysta przywrócił postać dawnej ukochanej Flasha, Sha-Shan. Oprawa graficzna jest również znacznie lepsza niż w poprzedniej części tego numeru, ponieważ zajął się nią Luke Ross. Rysunki są zgrabne, realistyczne, a kolorystyka przyjemna dla oka.
Mogę powiedzieć, że Stage Of Grieg bije na głowę It Is The Life. Jednak nie jest to w żadnym razie "musiszmieć". Pierwsza, a zarazem główna opowieść przyćmiewa swoją głupotą i jakością drugą, a co za tym idzie wystawię jedynie 2 pajączki.
Ocena: 
|
|
|
|